Kanały:
Wpisy
Komentarze

Ostatni prom – część 7

Witajcie!
Dziś przyszła pora na wrzucenie dalszego ciągu Ostatniego promu, który znajduje się od jakiegoś czasu na opowiadania.pl
Jesteśmy coraz bliżej końca, mimo że finałowy odcinek nie został nawet przepisany. No cóż, koniec tej paplaniny. Weźcie sobie szklankę herbaty, czy tam kawy i zabierajcie się do czytania.

 Szpieg – część 1.

——-Porucznik Maciej Janiszewski siedział w swojej kwaterze, przy biurku. Kwatera była kwadratowym pomieszczeniem. Na wprost od drzwi, mieściła się łazienka, zabudowana. Po prawej stronie od drzwi stała szafka, komoda. Po lewej, narożnik-sofa. Przy narożniku stał stół. Na wprost od narożnika stało biurko. Po lewej od biurka, były drzwi od sypialni, po prawej drzwi od łazienki. Porucznik starał się podłączyć jakieś urządzenie do komputera. Na podłodze, na komodzie… wszędzie leżały śmieci, różne części urządzeń, kable, chipy. Na biurku była plama po kawie i wywrócony kubek. Prawdopodobnie Maciej przypadkowo go przewrócił. Na ekranie komputera wyświetlał się jakiś schemat, prawdopodobnie urządzenia, które Maciej starał się zbudować.
-Połączenie nieudało się. Urządzenie nie zostało rozpoznane. – po chwili powiedział komuter
-Cholera! Co za badziewie!- krzyknął sfrustrowany i rzucił urządzeniem w kierunku drzwi
W rezultacie rzucony obiekt rozbił się uderzając w ścianę korytarza i w kawałkach znalazł się na podłodze. Po chwili usłyszał dzwonek do drzwi.
-Wejść!- burknął
Do kwatery weszła młoda kobieta, chorąży. Spojrzała na Macieja.
-Ee… nie przeszkadzam?- spytała zawstydzona
-Wcale nie, tylko się trochę… zdenerwowałem. Co panią do mnie sprowadza?- spytał
-Nazywam się Mary Aster. Kapitan prosi o Twoją obecność na mostku. Nie sądzę, że to pilne, więc postanowiłam poinformować Cię o tym osobiście… i nie tylko to zrobić. Jestem taka podekscytowana… – powiedziała uwodzicielsko
Wstał.
-Ja już mam kobietę. A teraz, jeśli pani pozwoli, udam się na mostek. Tam mnie oczekują.
——-Wszedł na mostek. Było to pomieszczenie o kształcie prostokąta. Kąty były zaokrąglone. Przed ekranem stały dwa stanowiska, ster i stanowisko taktyczne. Za nimi był fotel kapitański, w którym siedziała Kapitan Kate April. Drzwi z których wyszedł Maciej były po lewej stronie od fotela. Obok drzwi była stanowisko naukowca. Dalej, w prawą stronę, konsola operacyjna, stanowisko mechanika i drzwi do sali obserwacyjnej. Po drugiej stronie był pokój odpraw
-Poruczniku, zajmij swoje stanowisko. Wykryliśmy statek, prawdopodobnie Federacyjny.
Maciej przytaknął i usiadł.
-Wywołać ich. – rozkazała
Po chwili sternik odpowiedział.
-Brak odpowiedzi.
-Co wiemy o tym statku? – spytała kapitan
Statek, który napotkali to USS Kurosawa, klasa Akira. Ciężko uszkodzony, podtrzymywanie życia na zasilaniu awaryjnym. Kapitan USS Vision postanowiła wysłać grupę wypadową w miejsce, gdzie wykryto najwięcej oznak życia.
——-Grupa wypadowa po chwili zmaterializowała się w stołówce. Przy stołach siedzieli członkowie załogi, którzy przeżyli. W pomieszczeniu stały cztery stoły, przy każdym był replika tor. Po lewej i prawej strony były drzwi. Sala była w wyjątkowo dobrym stanie. Z załogi przeżył pierwszy oficer, trzech mechaników, dwóch lekarzy, jedna pielęgniarka i czterech oficerów ochrony. Wszyscy byli ranni.
-Dzięki Bogu! Znaleźli nas!- krzyknęła pierwsza oficer z ulgą, gdy się zmaterializowali.
Grupa wypadowa składała się z trzech osób. Głównego lekarza Shivoka, Porucznika Macieja Janiszewskiego i oficer ochrony, chorąży Mary Aster.
-Jestem Porucznik Maciej Janiszewski, główny mechanik na USS Vision. Przybyliśmy by Was uratować. – powiedział i ucałował rękę Pierwszej Oficer
-Jestem Komandor Amanda Mitton, pierwsza oficer USS Kurosawa. Miło mi pana poznać. – odpowiedziała
-Jednak zanim Was prześlemy, musimy coś zbadać, zalecenie Gwiezdnej Floty. – spojrzał na Shivoka – Zajmij się tym, doktorze.
Wolkanin wyciągnął trykorder medyczny i zaczął badać załogę.
-Czemu ma służyć badanie załogi?- spytała
-Musimy sprawdzić Wasz stan, poza tym poszukujemy pewnego szpiega, Kardazjanina.
Amanda przytaknęła i usiadła.
——-Gdy Shivok skanował pewnego człowieka, chorążego Thomasa Nimoya, wykrył coś dziwnego. Mimo doskonałej operacji plastycznej, wykrył Kardazjańskie oznaki życia. Znalazł szpiega.
-Poruczniku! Znalazłem szp…- zaczął, ale szpieg szybko zastrzelił go przy użyciu fazera
Chwilę po tym, jak Wolanin upadł na podłogę po strzale, Kardazjanin zabił Mary Aster. Wycelował w Macieja.
-Przenieś się ze mną na pokład, albo Cię zabiję – krzyknął do niego
-Co?! Mary, fazer na ogłuszanie!
-Ekhem… Mary nie żyje. Tak samo jak i Twój zielonokrwisty lekarz.
Maciej zaczął zastanawiać się jak inteligentnie odpowiedzieć.
-Co Ci to da? Jak mnie zabijesz, to zostaniesz tu na zawsze.
Szpieg zaśmiał się.
-I tak się przeniosę, po prostu daję Ci wybór.
Porucznik nie miał wielkiego wyboru. Wybrał mniejsze zło.
-Niech Ci będzie. Stań obok.
Szpieg podszedł do niego, wciąż celując.
-Janiszewski do USS Vision! Dwóch do przesłania!- powiedział
Po chwili zdematerializowali się, a potem zmaterializowali w sali transportera na USS Vision.

Ciąg dalszy nastąpi… jutro.


Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski.

Blogged with the Flock Browser

Piractwo – tak to się zaczyna

Witam!

[-!-] Niniejsza notka zawiera własne przemyślenia autora! Jeśli nie chcesz ich czytać, omiń tą notkę! [-!-]

Piractwo – tak to się zaczyna

Wstęp
Czy kiedykolwiek, ktoś z Was zastanawiał się, czym w ogóle jest piractwo i czym jest spowodowane? Otóż, oczytałem się trochę tego co jest w Internecie na ten temat i postanowiłem złożyć to w jedną notkę na blogu.

Czym jest piractwo?
Piractwo to łamanie praw autorskich., poprzez łamanie licencji. Taka jest definicja. Ale definicja niewiele Wam mówi. Dlatego lepiej, gdybyście mogli to sobie wyobrazić. Wyobraź sobie, że kupujesz książkę w księgarni. By ją móc czytać, musisz podpisać pewien dokument, który jasno określa co możesz z książką robić, a co nie. Taka umowa. Jeśli umowa zakazuje Ci pożyczyć komuś tą książkę, a Ty to robisz, to łamiesz licencję, a gdy kolega sobie tą książkę skseruje, to złamiesz również prawa autorskie. Na tym polega piractwo.

Ale skąd się to wzięło?
Dobre pytanie. Zamierzam właśnie to wytłumaczyć. Poniżej przedstawię kilka powodów, dlaczego piractwo istnieje.

1. Wysokie ceny oprogramowania/muzyki/filmów
Większość ludzi podaje ten powód. Według mnie on nie ma zastosowania, bo przecież nikt nie da Ci Windowsa XP za 5zł, albo najnowszej płyty jakiegoś zespołu czy najnowszego filmu.

2. Szkoła – tak to się zaczyna
Szkoła już od początku uczy piractwa, dokładniej lekcje informatyki. W programie nauczania jest takie oprogramowanie jak Office, Windows… które oczywiście jest płatne. Jeśli kogoś nie stać na Office, a musi zrobić jakąś pracę do szkoły, to zwykle pożycza go od kolegi, którego pewnie też nie stać, ale on ma dostęp do internetu i nagrywarkę płyt. I tak płatny soft szybko rozprowadza się po całej klasie, całkowicie za darmo. I nawet jeśli któryś kolega rozprowadzałby legalną wersję, to i tak samo rozprowadzanie jej, jest piractwem. To argument przemawiający za Wolnym Oprogramowaniem w szkołach. Gdyby szkoła uczyła zamiast Worda – AbiWorda, który zresztą niezbyt różni się od Worda w starszych wersjach Office (97-2003), lecz jest za darmo, zmniejszyłaby się skala piractwa. Dlaczego? Bo jeśli coś można legalnie i darmowo pobrać z Internetu to nikt nie będzie ściągał pirackiego Office.

3. Media
To właśnie media reklamują piracką muzykę, pirackie filmy… Nie mówię o telewizji. Chodzi mi raczej o reklamy. Wiele serwisów zawierających pirackie pliki (różne warezy i serwisy z torrentami) reklamuje się prostym hasłem “darmowe filmy/gry/muzyka/programy!”. I takie serwisy działają i policja ścigająca piratów się nimi nie przejmuje. Czemu nikt nie przejmuje się takimi serwisami, a biednymi ludźmi, którzy mają kilka plików .mp3 na dysku? Mam forum na darmowym serwerze, od razu na wejściu widnieje wielki napis “POBIERAJ DARMOWĄ MUZYKĘ, PROGRAMY, GRY, FILMY!!!” i link do jakiegoś programu. I właśnie to Internet zachęca do piractwa.

I według mnie to są powody.

Jak zwalczać piractwo?
To nawet trudne pytanie. Ja proponowałbym nie zamykanie biednych ludzi, którzy mają kilka pirackich plików na dyskach, a tych, co te pirackie pliki rozprowadzają i reklamują. Poza tym, do nauczycieli informatyki – nie uczcie obsługi Worda, uczcie obsługi edytora tekstu! Na pierwszy rzut oka nie widać różnicy, ale uczenie z góry ustalonych schematów jest otępianiem ludzi.

Blogged with the Flock Browser

Drobna zmiana na blogu

Witam!
Ostatnio ludzie męczyli mnie, że nic nie da się pobrać z działu “Gierki”. Postanowiłem dzisiaj to poprawić. Teraz wszystko działa tak jak należy. Chciałbym podziękować pewnemu Czeskiemu portalowi o grach freeware za zamieszczenie tam mojej gry Everian Project.

Zmiany:
-Usunięcie Aero City z listy gier
-Usunięcie linka do Star Trek Online Battle
-Poprawiony link do Matki Jozina
-Nowy link do Everian Project – czeski serwer.
-Drobne zmiany kosmetyczne

Miłego grania!

Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski

Blogged with the Flock Browser

Witam!
Jakiś czas temu znalazłem w domu uszkodzony odtwarzacz mp3, Imago Acoustic iMA-01. Z powodu oderwania/odlutowania się pewnego chipa, nie działają przyciski. Nie mogę zmienić głośności. Jednak, wpadłem na bardzo ciekawy pomysł – zmienić głośność plików muzycznych. Tylko… czym? Na pomoc przyszedł mi pewien program – MP3 Gain.

Do czego mi może przydać się MP3 Gain?
MP3 Gain to program, który służy do masowej zmiany głośności plików mp3. Jeśli w swojej kolekcji masz pliki, które są zbyt ciche, lub zbyt głośne i chcesz by wszystkie miały ten sam poziom głośności, skorzystaj z tego programu. Ja użyłem go do zmiany plików mp3, ponieważ nie mogłem zmienić głośności odtwarzacza i muzyka była za głośna dla moich uszu.

No to do roboty!
Najpierw, trzeba pobrać ten program i zainstalować. Wiem, że dla niektórych jest to wielki kłopot, więc ten krok objaśnię. Najpierw wchodzimy na oficjalną stronę programu: http://mp3gain.sourceforge.net/
Klikamy Downloads pod logo programu.Klikamy niebieski link “mp3gain-win-1_2_5.exe“. Po paru minutach rozpocznie się pobieranie. Uruchamiamy pobrany plik.

Najpierw klikamy “Next >”. Zaznaczamy “Language files” i znowu naciskamy “Next >”, a potem “Install”. Gdy wyskoczy jakieś okno naciskamy “OK”. Po zainstalowaniu klikamy “Finish”. Z menu “Language” możemy wybrać język. Wybieramy Polish. Naciskamy “Dodaj katalog” i podajemy ścieżkę do folderu z muzyką. Gdy pliki muzyczne zostaną dodane do listy, naciskamy przycisk “Analiza” obok. Minie parę minut, zależnie od ilości posiadanej muzyki (u mnie zajęło to około godziny). Po tym czasie będziemy wiedzieć, jaki plik ma jaką głośność. W “Ustawienie poziomu głośności:” wpisujemy żądaną głośność w decybelach. Ponieważ program przeanalizował głośność, możemy sprawdzić jaki plik jest najgłośniejszy i ustawić taką głośność lub najcichszy. Potem zostanie nacisnąć tylko przycisk “Głośność” i w parę minut (krócej niż zajmuje analiza) program ustawi głośność. Ot cała filozofia.


Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski

Blogged with the Flock Browser

Witam!
Przesyłam następną część, teraz już na USS Vision i tak prawdopodobnie będzie do końca.

Samotność

-Komputer! Zakończ program!- powiedział Maciej i to co go otaczało, zniknęło

Znajdował się w holodeku, pomieszczeniu służącym załogantom do rozrywki, tworzące holograficzną iluzję. Obok drzwi, w ścianę wbudowana była konsola, ściany pokryte były siecią holograficzną. Wyszedł na korytarz. Po ćwiczeniach był zmęczony, postanowił coś zjeść. Zdziwił go widok pustego korytarza. Pokierował się w kierunku turbowindy. Wszedł do małego, ciasnego pomieszczenia. Przed nim w ścianę była wbudowana konsola z listą pokładów.

-Stołówka!- krzyknął do komputera

Minęło parę minut, zastanawiał się czemu korytarz był pusty. Nie potrafił nic powiedzieć na ten temat. Winda zatrzymała się, po chwili komputer otworzył drzwi i oznajmił.

-Pokład 3. Stołówka, biuro pierwszego oficera, ambulatorium, maszynownia, kwatery podporuczników.

Porucznik wyszedł… na pusty korytarz.

-Co tu się dzieje do cholery?! – spytał w myślach

Zaczął się zastanawiać, może jest jakieś przyjęcie na stołówce, o którym nie wie. Po głębszym zastanowieniu nie przychodziło mu nic do głowy. Wszedł do stołówki. Tam o dziwo też nikogo nie było. Może w maszynowni są, lub na mostku… Zaczął nawet odczuwać strach i niepokój. Podszedł do replikatora żywności.

-Komputer. Spaghetti, podwójna porcja.

Nic się nie stało, komputer oznajmił.

-Replikatory żywności zostały tymczasowo wyłączone w celu oszczędzania energii. Zapytanie nie zostało wykonane.

Maciej naprawdę się przeraził, równocześnie też zezłościł.

-Dziwne, naprawdę dziwne. Wyłączyli replikatory, ale holodek nie. Jak zwykle, zamiast mnie poinformować… Chyba, że nie było komu mnie poinformować…

Po chwili zastanowienia zapytał komputer:

-Komputer! Podaj listę osób obecnych na pokładzie!

Minęło parę minut, komputer odpowiedział:

-Jedyną osobą obecną na pokładzie jest Porucznik Maciej Janiszewski.

Przeklął w myślach, samemu przecież nie będzie dowodził USS Vision. Porwali ich czy co? – myślał. Ciekawe czy mogę uzyskać kontrolę z tego replikatora.

-Komputer! Czy z tego replikatora mogę uzyskać kontrolę nad USS Vision NX-2450?

Po chwili z głośnika wydobył się głos.

-Zaprzeczam. Ta konsola to replikator żywności. Uzyskanie z jego pomocą kontroli nad statkiem jest niemożliwe. Jego zadaniem jest przemiana energii w materię.

Macieja zdenerwowało to co usłyszał. Doszedł do wniosku, że musi udać się na mostek. Tylko… czy będzie mógł tam pójść? Wyszedłszy ze stołówki pokierował się do turbowindy.

-Mostek! – krzyknął do komputera, winda nie ruszyła.

-Pokład pierwszy, drugi i czwarty został odcięty. – oznajmił głos komputera

Zaniepokojony sytuacją porucznik nie rozumiał co się dzieje. Przecież statek nawet się nie zatrząsł. To wszystko zaczęło mu się wydawać nieprawdopodobne. Wyszedł  windy. Pomyślał… na końcu korytarza znajdowały się małe drzwi, wejście do tuneli bezpieczeństwa. Poszedł tam i otworzył. Wszedł do ciasnego tunelu.

-Ech… jeszcze na to mi przyszło bym w tym cholernie ciasnym tunelu siedział…

Po paru minutach przeczołgał się do pomieszczenia, trochę większego od turbowindy. Na ścianie, na wprost stała wisiała drabina. Za nim widniał napis „Pokład 3”. Zaczął w górę wspinać się po szczeblach drabiny, doszedł na samą górę. Na wprost były drzwi. Podszedł, nic się nie stało.

-Blokada czy co? Jeszcze tego brakowało…

Wyciągnął z kieszeni fazer i wycelował w kierunku drzwi… chwila… ale on nie miał fazera. Nie zauważył tego, wyciągnął go odruchowo. Strzelił w drzwi, spłonęły w kilka sekund. Przez dziurę po drzwiach wszedł na zniszczony mostek USS Vision. Czuć było swąd stopionych kabli, miejscami leżały ciała, poparzone, niektóre częściowo zwęglone załogi. Wszystko było uszkodzone, nawet fotel kapitański był częściowo spalony i połamany i leżał przy ekranie. Stracił motywację, jednak obowiązkiem oficera Gwiezdnej Floty w takim przypadku jest sprawdzić co stało się ze statkiem. Pochylił się nad martwą kapitan, zapłakał. Żałował, że nie zginął razem z nią. Pocałował jej drętwe, zimne wargi.

-Czemu nie było mnie wtedy tu, z Tobą, przy Twym boku…-rozmyślał

Minęło parę minut, doszedł do wniosku, że powinien najpierw sprawdzić co się stało, potem poinformować kwaterę i dopiero będzie miał czas na użalanie się nad sobą i swoim losem. Podłączył padd do jedynej działającej konsoli i zaczął wydawać polecenia komputerowi.

-Komputer! Połącz padd z Komputerem Bibliotecznym.

-Wykonano.

Na ekranie urządzenia wyświetliło się logo Zjednoczonej Federacji Planet i napis „Połączenie z Komputerem Bibliotecznym ustanowione”.

-Odtwórz ostatni zapis w dzienniku kapitańskim.

Po chwili na małym ekranie zobaczył Kapitan April, na mostku, za nią wybuchały konsole, sypały się iskry, płonęły przewody.

-Dziennik kapitański USS Vision… niezidentyfikowany statek zaatakował… powodu. Prawdopodobnie obcy… bardzo dobrze, ponieważ… tylko pokład pierwszy, drugi… Nie mamy szans przeciwko… ostateczności będę zmuszona… opuszczenia pokładu. – powiedziała, miejscami odgłosy ataku zagłuszały to co mówiła

-Komputer. Podaj aktualną datę.

-Godzina 23:24. Data gwiezdna 99999.9. Dzień tygodnia, niedziela.-powiedział

Porucznik zaczął się głęboko zastanawiać. Gdy wchodził do holodeku była godzina 13, piątek. Jak dotąd nie ma jeszcze daty gwiezdnej 99999.9, to też było całkowicie nieprawdopodobne.

-Komputer, czy chronometr statku jest uszkodzony?

-Przeprowadzam analizę… chronometr statku jest sprawny.-odpowiedział głos komputera

Dało mu to wiele do myślenia, na pewno nie przenieśli się w przyszłość… przynajmniej by to zauważył. Co mogło dać taki skutek? Po chwili pewne rozwiązanie przyszło mu do głowy.

-Komputer, czy taka data gwiezdna może być wynikiem świadomego snu?- spytał

-Tak, kochanie. – zamiast głosu komputera, odezwał się głos kapitan

Spojrzał tam, gdzie leżało jej ciało. Dalej tam było.

-Chcę zjeść kanapkę. Chcę zjeść kanapkę z szynką. – zaczął powtarzać w myślach

Po chwili w jego rękach znalazła się kanapka. Zjadł ją, smakowała jak prawdziwa, nawet lepiej.

-Komputer! Zakończ świadomy sen! – krzyknął z uśmiechem

Nagle uniósł się i zmienił w obłok pyłu. Obudził się w swojej kwaterze, we własnym łóżku. Miał rację, że to co widział było tylko świadomym, złym snem.

Ciąg dalszy kiedyś nastąpi.

Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski

Blogged with the Flock Browser

Następna część

Witam!
Przesyłam następną część, może kogoś to zainteresuje.

5. Wizja

                Prom leciał w kierunku nieznanej planety, gdy nagle zatrząsł się kilka razy, światło przygasło i pojazd zaczął spadać.

-Komputer! Co się stało?!- spytała komandor

-Nastąpiło uszkodzenie systemów z powodu niekompatybilności nowych ogniw energii. Zalecane jest opuszczenie pojazdu. Główne zasilanie nie działa. Awaryjne częściowo zużyte. Pojazd spada w kierunku planety.-odpowiedział komputer

Prom zaczął przyspieszać, wleciał w atmosferę. Zaczął okropnie się nagrzewać, z konsol zaczęły sypać iskry, systemy zaczęły wysiadać, a na domiar złego przewody wybuchały.

-Boję się. Zaraz możemy oboje zginąć. – powiedziała

Wstali, porucznik przytulił ją.

-Nie bój się, postaram się byśmy nie zginęli. –pocieszał ją

 Nagle prom uderzył w ziemię, ich uścisk puścił i oboje polecieli w inną stronę. Prawie cały kokpit został zmiażdżony, oboje stracili przytomność.

                Kilka godzin później, poobijany Maciej podniósł się z podłoża, wstał. Komandor nie miała tyle szczęścia, o mało nie została zmiażdżona. Porucznik z trudem po jakimś czasie wyciągnął ją spod resztek kokpitu i zaniósł na rękach do strefy mieszkalnej i położył na łóżku. Kosztowało go to wiele bólu, którego nie czuł. Cieszył się, że udało się ją stamtąd wyciągnąć. Mimo to otworzył tylny właz, by wpuścić trochę światła i powietrza. Wyciągnął z szafki trykorder medyczny i szybko przeskanował ranne ciało swojej ukochanej. Wykrył wiele połamanych kości, kilka poparzeń i mało krwi.  Położył obok łóżka Kate cały zapas żywności. Potem wstrzyknął sobie środek przeciwbólowy. Włożył do kieszeni trykorder i wyszedł na powierzchnię planety by zbadać okolicę. Po wstępnym Skanie doszedł do wniosku, że rozbili się w lesie, niedaleko miasta. Wszedł na ścieżkę, a potem ruszył w kierunku największego skupiska form życia.

                Jednym z budynków w centrum był o dziwo hotel dla oficerów Gwiezdnej Floty. Oznaczało to, że ktoś z Zjednoczonej Federacji Planet trafił na tą planetę już wcześniej. Wszedł do środka. Recepcja była niewielkim kwadratowym pomieszczeniem. Przy wejściu stały dwie ławki, po bokach były drzwi do turbowind. Na wprost była drewniana lada, w której wbudowane były konsole, a na ścianie za nią wisiała flaga Zjednoczonej Federacji Planet. Za ladą stała paru oficerów Gwiezdnej Floty w mundurach. Niektóre z nich były nawet z czasów, gdy James T. Kirk odchodził na emeryturę (naprawdę stare). Widać, że miejsce to było znane od dawna. Jedną z osób stojących za ladą była przyjaciółka Porucznika, którą poznał na stacji kosmicznej. Rozpoznał ją i przywitał.

-Cześć! Wcale się nie zmieniłaś. – powitał ją z uśmiechem na twarzy

-Siema! Skąd się tu wziąłeś?

-Chyba to ja powinienem spytać.

-Mniejsza z tym, co tam u Ciebie?

-Właśnie rozbiłem się latającym złomem typu 15b na tej planecie. W środku leży ranna uk… znaczy komandor. Jej stan jest krytyczny. A u Ciebie? – odpowiedział

-Nie potrzebujesz może pomocy? Mogę poprosić doktora Shivoka. Wiesz, tego Wolkanina. Z jakiej rasy ona jest?

-Bajoranka.

-I jak? Niezła z niej laska? – spytała ze śmiechem

Macieja trochę zirytowało to pytanie. Postanowił w miarę inteligentnie zwrócić uwagę.

-Ale… ta rozmowa to nie jest powód mojej wizyty. Potrzebuję lekarza i jakiegoś miejsca do spania.

-Ech… taki sam jak kiedyś. Najpierw praca, potem obowiązki a na końcu przyjemność – cicho powiedziała do siebie – Zaraz poproszę Shivoka by tu przyszedł. – powiedziała, teraz głośno

Porucznik odczuł ulgę, chociaż niezbyt jej ufał.

-Komandor Shivok proszony do recepcji. Potrzebna pomoc medyczna! – powiedziała do interkomu

-Idę.- odparł spokojnie Wolkanin

                Po paru minutach z turbowindy wyszedł doktor, trochę blady i ze spiczastymi uszami. W prawej ręce trzymał apteczkę ze swoim sprzętem medycznym.

-Jestem. Nie widzę powodu mojej interwencji tutaj.-powiedział

-Musisz z nami pójść, niedaleko rozbił się prom typu 15b, w środku leży komandor w stanie krytycznym. Bajoranka. Porucznik – wskazała na Macieja – nas zaprowadzi, też potrzebuje pomocy medycznej. – szybko podała mu przydatne informacje

-Prowadź poruczniku. – powiedział do niego, spokojnie

Razem wyszli z budynku i ruszyli do lasu, w kierunku uszkodzonego promu. W drodze Maciej rozmawiał z Shivokiem.

-Prom 15b? Fascynujące, pierwszy raz słyszę o tym typie.

-Jest to bardzo nietypowy typ. Trochę większy od zwykłego 15, jednak trochę większy, z silnikami warp i transporterem. Powstał jedynie prototyp, zaginął razem z USS Heaven i właśnie stąd go mam.

-Mógłbyś podać szczegóły uszkodzeń? To co mówisz jest bardzo fascynujące.

-Skończyła się energia, a ta, którą zdobyliśmy po drodze od pewnych obcych była niekompatybilna z naszym statkiem. W wyniku tego straciliśmy zasilanie, zaczęliśmy spadać w dół, wszystko zaczęło wybuchać, aż w końcu wbiliśmy się częścią kokpitu w planetę. Nie sądzę, by dało się go łatwo naprawić.

-Z tym się zgodzę. – po chwili dopowiedział – Widzę uszkodzony prom, jesteśmy już niedaleko.

                Weszli do wnętrza promu, Wolkanin podszedł do Kate i zaczął ją skanować tryk orderem medycznym. Potem poinformował ich o swojej diagnozie.

-Jej stan się pogorsza. Chciałbym rozpocząć operację. Moglibyście wyjść? Wolkanie nie czują emocji związanych z nagim ciałem, ale Wy z pewnością.

-Jasne. – odparła

Razem z porucznikiem wyszła na powierzchnię. Stanęli oboje przy promie i zaczęli rozmawiać.

-Mogę mówić do Ciebie po imieniu? – spytał

-Oczywiście, przypominam że nazywam się Jane.

-Jane, miałbym taką osobistą prośbę do Ciebie.

-Mów, jak będę mogła to postaram się pomóc.

-Najpierw zadam parę pytań. Jaki jest najmniej uszkodzony statek tutaj?

-USS Vision, klasa Onion. Kapitan i pierwszy oficer nie żyją.

-Onion? U nas w Polsce Onion to Cebula. Brzmi prawie jak Nebula. – zażartował

-Racja, wygląda podobnie do Nebuli.

-Chciałbym zorganizować spotkanie, sprawdzić czy da się naprawić ten statek, wspólnymi silami to zrobić i odlecieć stąd.

-A kto miałby być na tym spotkaniu?

-Wszyscy, którzy są zainteresowani powrotem do domu.

                Jane przysięgła, że jutro odbędzie się spotkanie i tak też się stało. Statek klasy Onion był to spodek, po bokach miał wbudowane, nie wystające silniki. Od dołu wbudowany był deflektor. Po przeprowadzeniu przez Porucznika krótkiej inspekcji, okazało się, że z użyciem części pobliskich wraków, uda się naprawić statek. Razem z komandor stanęli na stole mającym udawać scenę. Po chwili przed nimi stanął tłum, ok. 30 różnych osób, różnych ras. Gdy już nikt nie dochodził, komandor przemówiła.

-Zanim rozpoczniemy spotkanie, chciałabym poinformować Was o tym, że przejmuję dowodzenie nad USS Vision. – powiedziała i przekazała głos Maciejowi

-A teraz moja kolej. Rozumiem, że chcecie wrócić do domu. Znalazłem rozwiązanie, dzięki któremu możemy wrócić! – tłum zaczął się cieszyć – Po wstępnej analizie stanu USS Vision doszedłem do wniosku, że przy użyciu resztek innych statków i naprawiając te, które się da, poradzimy sobie z naprawą. Jeśli ktoś chce wrócić, niech zaraz weźmie się do roboty! Po naprawie, kapitan Kate April przydzieli każdemu stanowisko. A teraz, do pracy rodacy! – przemówił

Wszyscy wzięli się do roboty, wymontowywali części z wraków, montowali w USS Vision i po miesiącu wyruszyli w stronę najbliższej bazy gwiezdnej Zjednoczonej Federacji Planet.

Ciąg dalszy nastąpi.

Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski

Blogged with the Flock Browser

Witam!
Przedstawiam Wam czwartą część swojego opowiadania (w zeszycie jest osiem części). Tym razem spróbowałem sił w pisaniu wątków miłosnych (pewnie się nie udał ten wątek).

4. Dawna technologia

                Komandor Kate April i Porucznik Maciej Janiszewski dalej podróżowali promem w kierunku najbliżej bazy gwiezdnej Zjednoczonej Federacji Planet. Od tygodnia nic nie spotkali, poza paroma pre-warpowymi cywilizacjami. Powoli zaczęło braknąć im energii. Oboje, samotnie podróżując przez przestrzeń, tracąc nadzieję na powrót, zaczynali żałować, że nic ich nie łączy. Dalej starają się być dla siebie całkowicie chłodni. Ciszę i zamyślenie przerwał głos komputera.

-Wykryto statek nieznanej rasy – Pash’Chuck. Klasa nieznana. Pojazd posiada prymitywny komputer, prymitywne silniki warp, brak broni.

-Komputer! Czy pojazd posiada systemy łączności? – spytał Maciej z nadzieją

Minęło kilka sekund, które wydawały się dla nich wiecznością, zanim dostali odpowiedź na pytanie.

-Analiza zakończona! Statek posiada systemy łączności. Cywilizacja post-warp. Jest możliwość połączenia. – oznajmił komputer

Oboje zaczęli naciskać jakieś przyciski na swoich konsolach i w miejscu szyby pojawił się ekran, a na nim drewniane pomieszczenie. Z lewej i prawej strony było podwyższenie, na którym stało drewniane biurko z jakąś konsolą. Po środku stał fotel, a na ścianie za nim szeroki, lecz niski ekran, obok po obu stronach były drewniane drzwi. Na ekranie widać było schemat statku, podpisany dziwnymi znakami.

-Tu Komandor Kate April z promu Zjednoczonej Federacji Planet. Prosimy o pozwolenie na przesłanie się na pokład.

-Tu Akron, dowódzca cywilnego statku Pash’Chuck. Udzielam pozwolenia.

-Zrozumiano! W ciągu piętnastu minut prześlemy się na Wasz statek.- powiedziała komandor i zakończyła transmisję

-Hm… mam nadzieję, że nie mają kominków…- zażartował porucznik

                Po uruchomieniu blokady kokpitu i ograniczeniu transportu przenieśli się na mostek obcego statku. Gdy zmaterializowali się, obcy podszedł do Macieja i uścisnął mu rękę. Kobieta z prawego stanowiska przywitała Kate,

-Witamy przybyszów z Ziemi na pokładzie naszego statku Pash’Chuck. Jestem Akron, a to – wskazał na kobietę – moja żona Ekra. W czym możemy Wam pomóc? – spytał

-Potrzebujemy wymienić parę części, uzupełnić energię i żywność. W zamian możemy dać Wam jeden z czterech plików dotyczących naszej technologii. W końcu nie prosimy o wiele.-odpowiedział Maciej

-Zgadzam się, pomożemy Wam. Wasza technologia z pewnością nam się przyda, a Wam nasze zapasy. Co mamy do wyboru?

Porucznik opowiedział mu o tym co znajduje się w każdym pliku. Uzgodnili, że wymiana nastąpi za godzinę. Przez ten czas mają przygotować towary.

-Do zobaczenia za godzinę. Do tego czasu przygotujcie się do transportu. Tymczasem ja z Komandor wracamy na pokład promu.- pożegnali się

Kate nacisnęła odznakę na piersi (komunikator) i rozkazała komputerowi przesłać się z powrotem na pokład. Zdematerializowali się i zmaterializowali w części mieszkalnej. Maciej wyciągnął z szafki padd i przeszedł do kokpitu.

-Komputer! Rozpocznij przesył danych. – rozkazał komputerowi

-Sprecyzuj.

-Dane techniczne dotyczące replikatora żywności.

-Przesył rozpoczęty.

                Porucznik wszedł do strefy mieszkalnej. Siadł na łóżku, obok Kate.

-Sprawiam wrażenie, że nasze aktualne nastawienie do siebie Ci niezbyt odpowiada. – zwrócił jej uwagę

Kate poczuła się, jakby ktoś czytał w jej najtajniejszych myślach.

-Mi coś nie odpowiada? Niee… chyba, że… – wydusiła, zawstydzona

-Nie ukrywaj się. Przecież wiesz, że umiem czytać w myślach. Wiem, że marzysz byśmy zrobili to tu i teraz. W końcu przez długi czas będziemy tu sami.

Kate coraz bardziej poczuła się zawstydzona. Nie wiedziała co zrobić w takiej sytuacji, w końcu wybrała.

-Nie wiedziałam, że czytasz w myślach. Może jednak powinniśmy rozwinąć nasze stosunki towarzyskie… Mogę zadać pytanie?

Porucznik zgodził się.

-Czy Ty mnie kochasz?

Maciej dziwnie poczuł się gdy usłyszał pytanie. Wciąż musiał to ukrywać, jednak teraz mas szanse poczuć ulgę na sercu, powiedzieć co naprawdę czuje.

-Ja… właśnie… jak to powiedzieć… nie jestem dobry w wyrażaniu emocji od kiedy przeniesiono mnie na USS Icarus. -wydusił, z niepewnością

-Nie rozumiem, wcześniej kochałeś przy tysiącach ludzi w około, a teraz boisz się, mimo że jesteśmy sami?

Była to chwila niepewności. Jednak nagle, Maciej poczuł coś dziwnego. Wcześniej jego myśli były chaotyczne, teraz jednak są czyste, spokojne, wszystko stało się łatwiejsze.

-Ja po prostu za Tobą szaleję, ale wiem że jesteś dla mnie nieosiągalna więc ukrywam emocje!- wykrzyknął

Po chwili poczuł się całkowicie spokojnie, przyjazno. Czekał na następny ruch pani Komandor.

-Ja też muszę… wyrazić… pewne emocje. Też wiele do Ciebie czuję, tylko muszę to ukrywać. Nie wiem czemu, po prostu się boję.

Porucznik przysunął się do niej i przytulił ją.

-Nie bój się, wszystko jest na dobrej drodze.- pocieszył

-Mam prośbę. Mógłbyś coś dla mnie zrobić? – spytała

-Zależy co… bo niezbyt jestem pewien.

Chwila ta była trochę magiczna, mimo że trwała chwilę, dla nich wydała się wiecznością i z pewnością nigdy jej nie zapomną.

-Połączmy się, w długim i gorącym pocałunku!

-Z przyjemnością!

Porucznik wziął ją w swoje ramiona, przytulił i zaczął całować ją tak gorąco, aż brakło im powietrza. Minęło około 15 minut. Nagle odezwał się głos komputera.

-5 minut do transportu. Komandor Kate April i Porucznik Maciej Janiszewski proszeni są z odpowiednim osprzętowaniem na platformę transportera.

Gdy to usłyszeli, „obudzili” się z czegoś w rodzaju transu, miłosnego szału. Oboje spojrzeli na siebie i zobaczyli, że nie są w stanie od razu przesłać się na pokład. Bardzo szybko, w trzy minuty „ogarnęli” się. Zmienili ubrania, poprawili fryzury, wrócili do takiego stanu, w jakim byli tuż po powrocie na pokład promu. Maciej wziął padd, który leżał na konsoli w kokpicie. Potem oboje zdematerializowali się i zmaterializowali w ładowni na pokładzie obcego statku. Oczekiwali na towary. Tymczasem na mostku statku Pash’Chuk, działo się coś, co nie powinno mieć miejsca.

-Przesyłanie danych z ich komputerów zakończone, nawet się nie zorientowali. – powiedziała Ekra ze złowrogim śmiechem

-A co do baterii, jesteś pewna,  że są niekompatybilne z ich systemami?- spytał Akron

Mężczyzna z lewego stanowiska przytaknął.

-Wywołać tego Debranina jeśli można.-rozkazał dowódzca

-Łącze otwarte.

Na ekranie pojawił się napis „Kontakt wizualny zablokowany”.

-Czego?- spytał Debranin

-Mamy dane, o które prosiłeś. Baterie też odpowiednio przygotowaliśmy. Kiedy wymienimy się? Pamiętasz naszą umowę, Ty dajesz nam statek, my robimy to o co prosisz.

-Gdy prom zostanie zniszczony, szukaj nas w pobliskim systemie.

Akron zrozumiał. Rozłączył się i zezwolił swojej załodze na wymianę.

                Do Kate i Macieja podeszło trzech mężczyzn, nosili oni dużą baterię. Na przedzie stała kobieta, a za nimi dwóch mężczyzn, którzy nieśli duże pudło z żywnością.

-Oto przekazujemy Wam baterię i zapasy żywności. Oczekuję od Was danych technicznych replikatora. – powiedziała i mężczyźni za nią zostawili niesione przedmioty obok oficerów Gwiezdnej Floty

-Oto schematy replikatora. Dziękujemy za wymianę. – powiedział Maciej i przekazał jej padd – Teraz, przenosimy się na pokład promu.

Komandor używając komunikatora rozpoczęła transport. Razem z przedmiotami zmaterializowali się w strefie mieszkalnej.

Ciąg dalszy nastąpi.

Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski.

Blogged with the Flock Browser

Blog pomaga samobójcom

Witam!
Dziś postanowiłem, że dodam do swojego bloga widget serwisu SocialVibe.
Wybrałem fundację “To Write Love On Her Arms”, która pomaga ludziom z depresją. Sponsorem jest firma “truth”. Jeśli podpiszecie petycję, po kliknięciu na przycisk “Help Now!”, pomożecie fundacji zebrać pieniądze, na leczenie depresji.

To dobre i darmowe, więc czemu nie pomóc biednym ludziom, którym źle wiedzie się w życiu?

Pozdrawiam i zachęcam do klikania,
Maciej janiszewski.

Blogged with the Flock Browser

Ostatni Prom – odcinek 3

Witam!
Przesyłam Wam właśnie oczekiwany odcinek trzeci opowiadania.

3. Debranie
    Gdy Komandor Kate April i Porucznik Maciej Janiszewski kopiowali dane z komputera statku Zjednoczonej Federacji Planet USS Heaven, chorąży odebrał transmisję od rasy zamieszkującej sektor, gdzie znaleźli wrak.
-Tu Gor’Moth z Debrańskiego statku do statku Zjednoczonej Federacji Planet. Naruszyliście naszą własność wysyłając żołnierzy na pokład wraku USS Heaven. Naruszyliście też naszą przestrzeń, gdy wlecieliście do tego systemu. Przygotujcie się do abordażu. Inaczej zostaniecie zniszczeni. – powiedział obcy
-Tu chorąży Wiliam Applegate, z promu Zjednoczonej Federacji Planet. Nie poddamy się!- odpowiedział chorąży bez zastanowienia
I tutaj popełnił błąd.
-Masz 5 minut by zmienić decyzję, po tym czasie zniszczymy Cię i Twój statek.-powiedział Gor’Moth i zakończył transmisję
Po kilku sekundach chorąży zrozumiał swój błąd, postanowił uciec na USS Heaven i zamaskować swoje oznaki życia. Przeszedł więc do strefy mieszkalnej i podszedł do replikatora.
-Komputer! 3 urządzenia maskujące oznaki życia.-poprosił
Po chwili komputer odpowiedział.
-Potrawa „urządzenie maskujące oznaki życia” nie jest znana. Sprecyzuj.
Nie miał więc szans na zamaskowanie się. Postanowił uciec, by ratować prom i siebie. Przeszedł z powrotem do kokpitu i siadł za sterem. Obrał kurs na odległą planetę, prędkość warp 6, maksymalną którą osiągał wahadłowiec.
    Debranie wykryli jego ślad warpowy, przy maksymalnej prędkości było to do przewidzenia. Ich statek również obrał ten sam kurs, jednak z warp 8. Mimo wielu prób, chorążemu nie udało się uciec, dogonili go. Oba statki czekały na rozstrzygnięcie.
-Unieszkodliwić obcy statek! Nie zniszczyć, unieszkodliwi ć! Chcę przejąć ten złom, ich technologię.- Gor’Moth wydał ostatni rozkaz
Debrański statek zaczął strzelać z broni przypominającej klingońskie dyzruptory w silniki warp, broń i generator osłon. Mimo, że chorąży walczył z nimi do ostatku sił… nie udało mu się. Gor’Moth złapał prom niebieską wiązką trakcyjną i zaczął holować go do najbliższej bazy. William trafił do niewoli, prawdopodobnie zostanie przesłuchany.
    Kate i Maciej próbowali porozumieć się z Dedalem (nazwa promu). Nie wiedzieli o tym, co zaszło gdy oni starali się ustalić, dlaczego USS Heaven znalazł się tak daleko od Ziemi. Po wielu próbach zrezygnowali.
-Komputer! Czy chorąży William Applegate znajduje się na pokładzie promu Dedal?- spytał porucznik
Po chwili komputer odpowiedział.
-Nie możliwe do ustalenia. Prom Dedal nie znajduje się w zasięgu sensorów.
-Czyżby poleciał po pizzę? – zażartował Janiszewski
Komandor niezbyt rozbawił ten żart.
-Poruczniku. Ten żart jest niestosowny w naszej aktualnej sytuacji. Prawdopodobnie siła, która przyprowadziła tu ten statek, ukradła prom. Proponuję poszukać jakiejś drogi ucieczki. Inaczej mamy marne szanse na przeżycie.
-O ile mi się wydaje, na USS Heaven naukowcy opracowywali nowy typ promu, 15b. Ciekawe czy on też zniknął. Wiesz może, gdzie mógłby on być? – spytał Maciej po dłuższych przemyśleniach
-W ładowni 2, z tego co pamiętam. Czy to ważne?
-Bardzo. Kate, zostań na mostku, ja poszukam tego promu!- rzucił do niej bez zastanowienia i pobiegł w kierunku turbowindy
-Od kiedy my mówimy do siebie po imi…-zaczęła, lecz urwała gdy porucznik zniknął za drzwiami turbowindy.
Drzwi się zamknęły. Maciej znalazł się w kwadratowym pomieszczeniu, przed nim była konsola, za nim drzwi.
-Ładownia nr 2!- rozkazał komputerowi i winda ruszyła w dół
Po paru minutach winda zatrzymała się.
    Janiszewski wyszedł z windy, na korytarz. Widział wgniecenia w ścianach, połamane drzwi, popiół, martwe ciała. Na końcu było niezbyt stabilne pole siłowe. Za polem siłowym były drzwi do ładowni drugiej.
-Najwidoczniej nie kłamali w dzienniku kapitańskim. – mówił do siebie, szedł w kierunku pola siłowego
Doszedł, nie zastanawiając się, nie patrząc na trupy. Strzelił z fazera ustawionego na zabijanie. Po chwili pole siłowe wyłączyło się i wszedł do środka. Dziwne, ładownia była ciężko uszkodzona, podobnie jak mostek… ale prom został nietknięty. Projekcja holograficzna? Wszedł do środka. Systemy były w normie. Używając wbudowanego transportera, przeniósł parę przedmiotów (takich jak szafki, replikator, łóżka) z kwater załogi i Kate z mostka do ładowni wahadłowca.
-Komputer, maksymalna moc osłon i fazerów! Opuszczamy pokład USS Heaven! – rozkazał i zaczął strzelać w ścianę ładowni
Gdy z pomocą broni przedziurawił ścianę, uciekł maksymalną prędkością z wraku i system w którym się znajdowali.

Ciąg dalszy nastąpi… jak go przepiszę.

Blogged with the Flock Browser

Wrak

Witam!
Oto druga część opowiadania pt. Ostatni prom. Nie będę jakoś się rozwlekał nad tym o czym jest, przekonacie się po przeczytaniu.

Ostatni prom
Wrak
    Załoga promu Dedal wciąż czekała na jakikolwiek kontakt z zamieszkującą ledwo odkrytą część kosmosu. Przez miniony tydzień nic się nie działo. Jedli jedzenie z replikatora, myli się, spali, leżeli, próbowali nawiązać kontakt z jakąkolwiek obcą rasą, utrzymywali systemy wahadłowca… ale nic poza tym. Nagle ich monotonne życie zmieniło się.
-Wykryto statek Zjednoczonej Federacji Planet. Identyfikacja – USS Heaven, klasa Nebula. Pamięć komputera jest trochę pofragmentowana. Nie można zdalnie wydobyć innych informacji. – oznajmił komputer
Cała załoga promu po chwili znalazła się w kokpicie na swoich stanowiskach. Komandor popatrzyła przez okno na znaleziony wrak.
-USS Heaven? Moja przybrana siostra służyła na USS Heaven. Zginęła, statek z niewiadomych przyczyn uderzył w Ziemię. Tylko skąd ten wrak się tu wziął?-powiedziała z zamyśleniem, z drugiej strony dręczyły ją wspomnienia
    Komandor Kate była Bajoranką, rudą, niezbyt młodą, ok. 35 lat. Została zaadoptowana przez pewną Ziemską rodzinę, w wieku 16 lat. Nie miała nawet imienia. Znaleziono ją na ulicy, w obdartych ciuchach, głodną, niewychowaną (nie umiała nawet słowa powiedzieć). Dzięki swoim zasługom podczas wojen z Dominium szybko ze stopnia porucznika awansowała na komandor. Wrak USS Heaven był lekko spłaszczony i zdekompletowany, ale podtrzymywanie życia jeszcze działało. Maciej i Kate postanowili się przesłać na statek. Chorąży nacisnąłm kilka przycisków na konsoli i oboje zdematerializowali się, a potem zmaterializowali na mostku wraku.
    Z niektórych konsol sypały się iskry, wystawały przepalone przewody. Czuć było swąd przypalonych ścian i elektroniki. Na podłodze leżały martwe ciała członków załogi. Kate znalazła nawet swoją siostrę, konsola wybuchła jej w twarz. Komandor uklękła przed nią, pochyliła się nad jej ciałem, zaczęła się modlić i płakać. Żałowała, że nigdy nie zdołała jej dobrze poznać.
-Komputer! Przeczytaj ostatni wpis w dzienniku kapitańskim. Wyświetl na głównym ekranie.- rozkazał porucznik
Po chwili spowolnionym głosem komputer odpowiedział, najwidoczniej był uszkodzony.
-Dziennik statku i załogi jest zastrzeżony dla kapitana lub członków załogi USS Heaven. Podaj kod autoryzacji by uzyskać dostęp, poziom czwarty.
Komandor zalana łzami wstała i wydukała kod:
-April 1 2 alfa 6 beta zielony.
Komputer sprawdził kod i po chwili oznajmił:
-Autoryzacja potwierdzona. Odtwarzanie ostatniego wpisu w dzienniku kapitańskim na głównym ekranie.
Po chwili na ekranie pojawił się kapitan siedzący na swoim krześle. Mostek był ciężko uszkodzony, ale mniej niż teraz.
-Jesteśmy atakowani… ukryty statek… lądować awaryjnie… Pomocy! Pomocy! Tu… – konsola wybuchła w twarz siostrze Kate – prosimy o natychmiastową…! Potrzebujemy…- tu film się urwał, komputer wyświetlił informację o tym, że dalsza część jest pofragmentowana i nie może jej odtworzyć
    Minęło parę godzin, Kate i Maciej postanowili się przesłać. Porucznik nacisnął odznakę komunikacyjną.
-Janiszewski do Dedala, dwoje do przesłania! – powiedział z ulgą, ciesząc się, że zaraz wróci na pokład promu
Nic się nie stało.
-Janiszewski do Dedala! Odpowiedzcie!
Również nic się nie stało. Prom nie odpowiadał na wezwania. Musiało coś się stać.
-
Może kiedyś przepiszę trzecią część, aktualnie mam sześć.

—-
Z pozdrawieniami,
Maciej Janiszewski

Blogged with the Flock Browser

« Nowsze Posty - Starsze wpisy »