Witam!
Przesyłam następną część, teraz już na USS Vision i tak prawdopodobnie będzie do końca.
Samotność
-Komputer! Zakończ program!- powiedział Maciej i to co go otaczało, zniknęło
Znajdował się w holodeku, pomieszczeniu służącym załogantom do rozrywki, tworzące holograficzną iluzję. Obok drzwi, w ścianę wbudowana była konsola, ściany pokryte były siecią holograficzną. Wyszedł na korytarz. Po ćwiczeniach był zmęczony, postanowił coś zjeść. Zdziwił go widok pustego korytarza. Pokierował się w kierunku turbowindy. Wszedł do małego, ciasnego pomieszczenia. Przed nim w ścianę była wbudowana konsola z listą pokładów.
-Stołówka!- krzyknął do komputera
Minęło parę minut, zastanawiał się czemu korytarz był pusty. Nie potrafił nic powiedzieć na ten temat. Winda zatrzymała się, po chwili komputer otworzył drzwi i oznajmił.
-Pokład 3. Stołówka, biuro pierwszego oficera, ambulatorium, maszynownia, kwatery podporuczników.
Porucznik wyszedł… na pusty korytarz.
-Co tu się dzieje do cholery?! – spytał w myślach
Zaczął się zastanawiać, może jest jakieś przyjęcie na stołówce, o którym nie wie. Po głębszym zastanowieniu nie przychodziło mu nic do głowy. Wszedł do stołówki. Tam o dziwo też nikogo nie było. Może w maszynowni są, lub na mostku… Zaczął nawet odczuwać strach i niepokój. Podszedł do replikatora żywności.
-Komputer. Spaghetti, podwójna porcja.
Nic się nie stało, komputer oznajmił.
-Replikatory żywności zostały tymczasowo wyłączone w celu oszczędzania energii. Zapytanie nie zostało wykonane.
Maciej naprawdę się przeraził, równocześnie też zezłościł.
-Dziwne, naprawdę dziwne. Wyłączyli replikatory, ale holodek nie. Jak zwykle, zamiast mnie poinformować… Chyba, że nie było komu mnie poinformować…
Po chwili zastanowienia zapytał komputer:
-Komputer! Podaj listę osób obecnych na pokładzie!
Minęło parę minut, komputer odpowiedział:
-Jedyną osobą obecną na pokładzie jest Porucznik Maciej Janiszewski.
Przeklął w myślach, samemu przecież nie będzie dowodził USS Vision. Porwali ich czy co? – myślał. Ciekawe czy mogę uzyskać kontrolę z tego replikatora.
-Komputer! Czy z tego replikatora mogę uzyskać kontrolę nad USS Vision NX-2450?
Po chwili z głośnika wydobył się głos.
-Zaprzeczam. Ta konsola to replikator żywności. Uzyskanie z jego pomocą kontroli nad statkiem jest niemożliwe. Jego zadaniem jest przemiana energii w materię.
Macieja zdenerwowało to co usłyszał. Doszedł do wniosku, że musi udać się na mostek. Tylko… czy będzie mógł tam pójść? Wyszedłszy ze stołówki pokierował się do turbowindy.
-Mostek! – krzyknął do komputera, winda nie ruszyła.
-Pokład pierwszy, drugi i czwarty został odcięty. – oznajmił głos komputera
Zaniepokojony sytuacją porucznik nie rozumiał co się dzieje. Przecież statek nawet się nie zatrząsł. To wszystko zaczęło mu się wydawać nieprawdopodobne. Wyszedł windy. Pomyślał… na końcu korytarza znajdowały się małe drzwi, wejście do tuneli bezpieczeństwa. Poszedł tam i otworzył. Wszedł do ciasnego tunelu.
-Ech… jeszcze na to mi przyszło bym w tym cholernie ciasnym tunelu siedział…
Po paru minutach przeczołgał się do pomieszczenia, trochę większego od turbowindy. Na ścianie, na wprost stała wisiała drabina. Za nim widniał napis „Pokład 3”. Zaczął w górę wspinać się po szczeblach drabiny, doszedł na samą górę. Na wprost były drzwi. Podszedł, nic się nie stało.
-Blokada czy co? Jeszcze tego brakowało…
Wyciągnął z kieszeni fazer i wycelował w kierunku drzwi… chwila… ale on nie miał fazera. Nie zauważył tego, wyciągnął go odruchowo. Strzelił w drzwi, spłonęły w kilka sekund. Przez dziurę po drzwiach wszedł na zniszczony mostek USS Vision. Czuć było swąd stopionych kabli, miejscami leżały ciała, poparzone, niektóre częściowo zwęglone załogi. Wszystko było uszkodzone, nawet fotel kapitański był częściowo spalony i połamany i leżał przy ekranie. Stracił motywację, jednak obowiązkiem oficera Gwiezdnej Floty w takim przypadku jest sprawdzić co stało się ze statkiem. Pochylił się nad martwą kapitan, zapłakał. Żałował, że nie zginął razem z nią. Pocałował jej drętwe, zimne wargi.
-Czemu nie było mnie wtedy tu, z Tobą, przy Twym boku…-rozmyślał
Minęło parę minut, doszedł do wniosku, że powinien najpierw sprawdzić co się stało, potem poinformować kwaterę i dopiero będzie miał czas na użalanie się nad sobą i swoim losem. Podłączył padd do jedynej działającej konsoli i zaczął wydawać polecenia komputerowi.
-Komputer! Połącz padd z Komputerem Bibliotecznym.
-Wykonano.
Na ekranie urządzenia wyświetliło się logo Zjednoczonej Federacji Planet i napis „Połączenie z Komputerem Bibliotecznym ustanowione”.
-Odtwórz ostatni zapis w dzienniku kapitańskim.
Po chwili na małym ekranie zobaczył Kapitan April, na mostku, za nią wybuchały konsole, sypały się iskry, płonęły przewody.
-Dziennik kapitański USS Vision… niezidentyfikowany statek zaatakował… powodu. Prawdopodobnie obcy… bardzo dobrze, ponieważ… tylko pokład pierwszy, drugi… Nie mamy szans przeciwko… ostateczności będę zmuszona… opuszczenia pokładu. – powiedziała, miejscami odgłosy ataku zagłuszały to co mówiła
-Komputer. Podaj aktualną datę.
-Godzina 23:24. Data gwiezdna 99999.9. Dzień tygodnia, niedziela.-powiedział
Porucznik zaczął się głęboko zastanawiać. Gdy wchodził do holodeku była godzina 13, piątek. Jak dotąd nie ma jeszcze daty gwiezdnej 99999.9, to też było całkowicie nieprawdopodobne.
-Komputer, czy chronometr statku jest uszkodzony?
-Przeprowadzam analizę… chronometr statku jest sprawny.-odpowiedział głos komputera
Dało mu to wiele do myślenia, na pewno nie przenieśli się w przyszłość… przynajmniej by to zauważył. Co mogło dać taki skutek? Po chwili pewne rozwiązanie przyszło mu do głowy.
-Komputer, czy taka data gwiezdna może być wynikiem świadomego snu?- spytał
-Tak, kochanie. – zamiast głosu komputera, odezwał się głos kapitan
Spojrzał tam, gdzie leżało jej ciało. Dalej tam było.
-Chcę zjeść kanapkę. Chcę zjeść kanapkę z szynką. – zaczął powtarzać w myślach
Po chwili w jego rękach znalazła się kanapka. Zjadł ją, smakowała jak prawdziwa, nawet lepiej.
-Komputer! Zakończ świadomy sen! – krzyknął z uśmiechem
Nagle uniósł się i zmienił w obłok pyłu. Obudził się w swojej kwaterze, we własnym łóżku. Miał rację, że to co widział było tylko świadomym, złym snem.
Ciąg dalszy kiedyś nastąpi.
–
Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski


