Witam!
Dzisiaj daję Wam pierwszy odcinek przygód Systemu Beta 5. Oprócz tego dalej zachęcam do udziału w pisaniu Systemu Alfa 3. Poniżej daję opowiadanie:
Podróże Systemu Beta 5
Część 1.
Vedoo
Kilka dni po wybudowaniu statku System Beta 5, godzina 16:00, stacja kosmiczna Ziemskiego Lotnictwa Kosmicznego – hangar. Było to wielkie pomieszczenie, na wprost była ściana z polem siłowym, tędy wylatywały statki kosmiczne. Po bokach było wiele stanowisk z komputerami, na środku stał przykryty pudełkiem statek. Specjalnie na tą uroczystość zostały rozstawione ławki dla gości i miejsce dla prowadzącego, z mikrofonem. Na ławkach siedziało wielu ludzi i wikian, przyszli obejrzeć start statku System Beta 5. Jednym z nich był Piotr Kraszewski, były dowódca statku System Beta 3, który niestety został zniszczony przez Makintoszów. Równo o 16:05 wszyscy się uciszyli, na swoje miejsce przyszedł prowadzący.
-Witajcie wszyscy! Dzisiaj poznamy wynik projektu Badacz, którym jest nowy pojazd kosmiczny. Będziecie pierwszymi osobami oprócz twórców, którzy zobaczą ten projekt! A teraz proszę niech autor projektu przedstawi nam swój pojazd!- powiedział prowadzący
Po chwili do niego podszedł inny człowiek. Prawdopodobnie twórca statku. Stanął obok niego na podeście i wziął mikrofon.
-Witam! Nazywam się Marek Grzegorz, a oto- tu pokazał na pudełko- pojazd, nad którym razem z zespołem pracujemy już pięć lat! Jest to statek badawczy, mimo to posiada całą najnowszą technologię Ziemską! Lasery typu drugiego, torpedy wybuchowe, podtrzymywanie życia typu trzeciego, sensory typu drugiego, dwie kabiny rekreacyjne, pojemna ładownia i dużo innych ulepszeń. Przygotowaliśmy go do pomieszczenia wielu ludzi, dlatego jest pięć pokojów dla załogi, cztery dla cywilów i dwa dla gości. Dodatkowo, zamiast wind użyliśmy transporterów. Szybciej można dotrzeć, dokładnie tam gdzie się chce. To chyba wszystko.-powiedział
Widownia zaczęła klaskać. Wszyscy się cieszyli, ponieważ teraz według planu powinni zobaczyć jak ten statek wygląda. Nagle z głośników wydobyła się przyjemna muzyka i wszyscy się ucieszyli. Prowadzący znów przemówił.
-A teraz zobaczymy nasz nowy pojazd! Jaki on jest? Zobaczycie sami! Komputer. Zabierz stąd to pudełko!-powiedział i pudełko przeteleportowało się do magazynu.
Na oczach wszystkich ukazał się wiszący w powietrzu statek, nad którym konstruktorzy i projektanci pracowali pięc lat. Wyglądał jak szary latający spodek z dwoma czerwonymi skrzydłami. Na samej górze spodka znajdowało się centrum dowodzenia, wyglądające jak korek od butelki. Był na nim znak Ziemskiego Lotnictwa Kosmicznego. Trochę niżej było widać napis “System Beta 5″. Oprócz tego po drugiej stronie była podstawa na której był zaczepiony trójkątny sensor dalekiego zasięgu typu drugiego. W skrzydła wbudowano napędy. Widownia znów zaczęła klaskać. Statek spodobał się najwidoczniej każdemu. Piotr Kraszewski wyszedł z tłumu z kilkoma osobami i stanęli przed statkiem. Prowadzący podszedł do nich z mikrofonem.
-A to nie jest przypadkiem Piotr Kraszewski?-zapytał, widownia odpowiedziała- No tak! Przecież to on! Czy to prawda, że zostałeś przydzielony jako dowódzca Systemu Beta 5?- spytał
-Tak, po tylu latach pojawił się jakiś wolny statek i cieszę się, że ten.-odpowiedział Piotr
-Miejmy nadzieję, że sobie poradzisz. Wcześniej miałeś System Beta 3, nikt dalej nie wie czemu tylko Ty ocalałeś. Opowiesz nam?
-Ciężko mi o tym mówić, to było straszne. Zaatakował nas statek wojenny Makintoszów. Nie mogliśmy uciec, ponieważ tam gdzie byliśmy zwykle nie działa napęd podprzestrzenny, a ich statek i tak był szybszy. Postanowiliśmy się bronić. Gdy nasz statek był w bardzo kiepskim stanie postanowiłem, że trzeba opuścić statek. Niestety reszta załogi się nie zgadzała ze mną, była kłótnia. Ja mimo wszystko uciekłem kapsułą ratunkową. Lecąc do domu widziałem za oknem wybuchający System Beta 3. Po długim czasie wróciłem. Nie sądze, że to było miłe przeżycie, patrzeć jak giną wszyscy moi przyjaciele razem z moją żoną. Nie chcę opowiadać co wtedy czułem.- odpowiedział ze smutkiem
-To musiało być straszne. Ale teraz przechodzimy do innego tematu. Za chwilę wszyscy zobaczymy ten statek w akcji! Komputer, pokaż ekran!- powiedział prowadzący i ze ściany wysunął się ekran, na ktorym widać było na żywo statek. Po chwili odleciał ze stacji i leciał w powietrzu, obracał się, wzniosił i opadał, zmieniał kierunek. Wszyscy patrzeli na niego z zachwytem. Nagle niebieska wiązka wypuszczona z innego statku (niewidocznego na ekranie) zatrzymała System Beta 5, a potem ciągnęła go gdzieś daleko, aż urwał się sygnał.
-Ee… przepraszamy za problemy techniczne, możecie już iść. Przy wejściu są upominki, malutkie modele statku. Do zobaczenia później!-powiedział Marek i pobiegł do windy
Drzwi otworzyły się, Marek stał w malutkim kwadratowym pomieszczeniu, po prawej stronie od drzwi znajdował się kwadratowy ekranik. Wyświetlała się na nim lista pomieszczeń na stacji oraz przycisk “OK”. Prowadzący zaznaczył “Centrum dowodzenia” i nacisnął przycisk. Po chwili rozpłynął się w żółte cząsteczki i zmaterializował się w windzie przed centrum dowodzenia.
Marek wyszedł z windy i znalazł się w dużym jakby półokrągłym pomieszczeniu. Ściany były tam szare, na podłodze była szara wykładzina. Z przodu był prototypowy ekran holograficzny, po bokach rożne biurka z komputerami, a na środku fotel dowódzcy. Każde miejsce było obsadzone różnymi osobami. Po lewej siedziała wikianka, po prawej człowiek, z przodu dziewczyna, a na środku najstarszy człowiek, Maciej. Wszyscy mieli coś w rodzaju obroży na szyjach. Na tych obrożach była ranga i komunikator, oraz znaczek z zawodem danej osoby. Gdy prowadzący wszedł, dowódzca odwrocił się w jego stronę na jego obrotowym fotelu.
-Jak ceremonia odlotu?- spytał żartobliwie dowódzca
-Eee… yyy… a chyba dobrze.-wybełkotał Marek, zawstydzony pytaniem
Sensory stacji wykryły kilka nadlatujących statków.
-Dowódzco, w stronę stacji leci kilka kapsuł ratunkowych!-krzyknęła wikianka
Macieja trochę pocieszyla wieść, że załoga statku przeżyła. Postanowił połączyć się z załogą, na ekranie wyświetlił się Piotr, cały i zdrowy.
-Widzę, że jednak żyjesz. Znów Ci się udało. Co stalo się z Systemem Beta 5?- spytał go dowódzca
Piotr zastanowił się jak mu to wytłumaczyć.
-Zaatakowali nas Vedoo, chcieli przejąć nasz statek. Zaczęliśmy walczyć i gdy już nie mieliśmy szans postanowiliśmy opuścić Badacza.-odpowiedział
-Vedoo? Czego oni od nas chcą… przecież zawarliśmy pokój kilka lat temu po wielkiej bitwie.-zastanawiał się Maciej
Wszystko wskazywało na to, że Vedoo złamali traktat pokojowy. Najwidoczniej znów chcą walczyć z Ziemianami.
-Zostało coś z tego statku?-spytał dowódzca
-Cośtam zostało, chociaż nie sądzę by ktokolwiek miał z tego jakiś użytek.-odpowiedział mu Kraszewski
Maciej pożegnał kapitana i rozłączył się. Potem spytał wikiankę o statki najbliżej uszkodzonego SB5 i kazał człowiekowi wysłać je w stronę wraku. Marek poszedł do swojej kwatery, po tym jak zauważył, że wszystko jest już pod kontrolą. W tym samym czasie System Alfa 2 i System Beta 4 starały się przejąć wrak i zaciągnąć go na stację. W tym samym czasie Piotr siedział już w swojej kwaterze, jadł kolację.
Nagle odezwał się dzwonek telefonu, na ekranie komputera wyświetliła się informacja “Połączenie przychodzące od Karoliny Żak!”, którą wypowiedział też komputer. Piotr podbiegł do ekranu i nacisnął przycisk “odbierz”. Po chwili zobaczył swoją przyjaciółkę. Była to ładna kobieta, o długich ciemnych włosach i zielonych oczach. Nosiła czerwoną bluzę i jeansy. Na głowie miała czarną opaskę.
-Siema! Nic Ci się nie stało? Przestraszyłam się, jak się dowiedziałam o tym co się stało z Systemem Beta 5!- powiedziała
-Witaj! Nic mi się nie stało jak widać, na szczęście. Gorzej jest z Badaczem.-odpowiedział
Rzeczywiście Badacz był w beznadziejnym stanie. Dlatego, że nie był on dobrze przystosowany do walki, Vedoo sądzili, że będą łatwym celem. Niestety mieli rację.
-Wpadniesz do mnie o 20 wieczorem jutro?-spytała Karolina
Kapitan zaczął myśleć, doszedł do wniosku że pewno System Beta 5 będzie nadawał się do lotu dopiero za kilka miesięcy.
-Oczywiście, jesteśmy umówieni. To do zobaczenia.-odpowiedział Piotr
Żak pożegnała go i rozłączyła się. Kapitan spojrzał na zegar i zobaczył, że jest już 21. Poszedł dokończyć kolację, a potem jeszcze na godzinę do kabiny rekreacyjnej.
—
Pozdrawiam,
Pisarz Książkowicz.



