Kanały:
Wpisy
Komentarze

Ostatni Prom – część 11

Witam!
Po kilku dniach przepisywania (bo do drugiego komputera ostatnio nie miałem dostępu, a na tym nie będę przepisywał, bo dbam o swą prywatność), jest dla Was dalsza część opowiadania “Ostatni prom”. Wiem, pewno Wam się nie spodoba, jednak nie będę siedział i się nad tym zastanawiał. Zmieniła się diametralnie jakość – opowiadanie jest dłuższe (przynajmniej na papierze było) od poprzednich. No cóż, czytajcie, wymiotujcie czy co tam chcecie. No i komentujcie.

Ostatni Prom, odcinek 11

Alternatywna rzeczywistość

Wewnątrz promu piątego U.S.S. Vision, na fotelu siedział spokojnie porucznik Maciej Janiszewski. Wnętrze to było małe i ciasne. Na wprost, po lewo i po prawo były konsole. Za nim wbudowany w ścianę replikator żywności, obok którego widać było drzwi.

-Komputer. Podaj aktualny stan pojazdu. – rozkazał komputerowi, miłym głosem

-Analiza… – zaczął komputer – Osłony wyłączone. Uzbrojenie wyłączone. Replikatory funkcjonują zgodnie z przewidzianymi normami. Komputer funkcjonuje zgodnie z przewidzianymi normami. Napęd warp funkcjonuje zgodnie z przewidzianymi normami. Za dziesięć minut pojazd znajdzie się w zasięgu U.S.S. Vision. – dokończył

-Świetnie! – powiedział do siebie z radością

Wstał i podszedł do replikatora żywności.

-Gorąca herbata malinowa, słodka. – poprosił

Po chwili, na półce wewnątrz urządzenia zmaterializowała się szklanka z napojem. Podziękował. Wiedział, że rozmowa z urządzeniem nie ma sensu. Mimo to zawsze lubił „rozmawiać” z przedmiotami martwymi.

-Jesteśmy w zasięgu czujników U.S.S. Vision. – poinformował komputer

Maciej wypił gwałtownym łykiem resztę herbaty, po czym odstawił szklankę do replikatora i nacisnął przycisk „zdematerializuj”. Szklanka zamieniła się w czystą energię. Porucznik usiadł z powrotem na fotelu. Postanowił poczekać na reakcję załogi. Doczekał się.

-Przychodząca transmisja z U.S.S. Vision NX-6896.

-Połącz. – poprosił i skierował wzrok na konsolę komunikacyjną, po lewej stronie, gdzie właśnie pojawiła się twarz oficera taktycznego.

-Tu komandor Christopher Mitton, pierwszy oficer federacyjnego statku U.S.S. Vision. Zidentyfikuj się.

-Tu komandor-porucznik Maciej Janiszewski. Pierwszy oficer federacyjnego statku U.S.S. Vision.

Christopher spojrzał na niego z wyraźnym zdziwieniem. „To pewnie jakiś oszust” – pomyślał.

-Przykro mi, ale z tego co mi wiadomo, porucznik Maciej Janiszewski zginął w akcji około roku temu… i nigdy nie był pierwszym oficerem. – odparł

Wyraz zdziwienia pokazał się również na twarzy Macieja.

-Niemożliwe. Niech pan zapyta kapitan Kate April! – poradził, a jednocześnie rozkazał

Komandor zaczął odczuwać zdenerwowanie. „To na pewno oszust!” – pomyślał.

-Kate April zginęła następnego dnia po pańskiej śmierci, załoga zbuntowała się by ratować U.S.S. Vision. – poinformował, po czym dodał – Nie wiem kim pan jest i dlaczego podszywa się pan pod martwego już oficera, ale dowiem się. Do tego czasu nie ma pan wstępu na pokład. –wycedził

-Przecież wczoraj z nią rozmawiałem… – zaczął lecz Christopher przerwał połączenie – Cholera! Jak zwykle nikt mnie nie słucha! – burknął do siebie

Godzinę później, załoga U.S.S. Vision zebrała się w sali konferencyjnej. W miejscu kapitan siedziała była oficer naukowa, Juliet Sawyer.

-Nasza aktualna sytuacja. Otrzymaliśmy dziwną transmisję od promu wyglądającego jak ten z naszego hangaru. Właściciel pojazdu przedstawia się jako komandor-porucznik Maciej Janiszewski, który nie żyje od ponad roku. Pytanie jest następujące – co z tym problemem zrobić?

Zebrani w pomieszczeniu ludzie zaczęli zastanawiać się nad odpowiedzią, po czym każde po kolei przedstawiło swoje zdanie.

-Proponuję go zostawić. To może być Romulański lub Kardazjański szpieg. – zaproponował Christopher

-Może powinniśmy więc przeskanować przestrzeń w poszukiwaniu śladów ingerencji temporalnej lub dystorsji czasoprzestrzennej. – zaproponował mechanik

-Najlepiej byłoby wcielić go do załogi. Każdy dodatkowy oficer się przyda. – zaproponował sternik.

Po wysłuchaniu zdań reszty załogi, Juliet postanowiła wybrać jedną z możliwości.

-Najpierw przebadać porucznika Janiszewskiego. Jeśli się okaże, że jest tym za kogo się podaje, wcielimy go do załogi. Tymczasem zbadajcie przestrzeń w poszukiwaniu anomalii. Rozejść się i wykonać! – rozkazała

W kilka minut sala opustoszała. Juliet ruszyła szybkim krokiem do swojego gabinetu. Usiadła i zaczęła rozmyślać. Szczerze mówiąc, nie znała nigdy Macieja Janiszewskiego. Nie zdążyła go poznać. Służyła wcześniej na U.S.S. Kurosawa. Tylko słyszała, że zginął w obronie kapitan. Nagle wpadła na pomysł!

-Komputer! Wyświetl dane dotyczące porucznika Macieja Janiszewskiego. – rozkazała

Po chwili na ekranie wyświetliło się zdjęcie porucznika i długi tekst. Zaczęła czytać.

Maciej jadł właśnie kanapkę z wędliną, pomidorem i sałatą. Nagle na statku zmaterializował się doktor z dwoma oficerami ochrony obok siebie, którzy celowali fazerami ustawionymi na ogłuszanie w kierunku pilota promu.

-Niemiło tak zaskakiwać w trakcie jedzenia. – zwrócił im uwagę

-Niekulturalnie jest mówić z pełną gębą. – odpowiedział doktor

Po paru minutach, porucznik skończył jeść.

-Jaki jest cel Waszej wizyty?

-Ja tu jestem by zbadać czy jest pan tym, za kogo się podaje. A oni – wskazał na oficerów ochrony – po to by bronić mnie, gdyby się okazało, że nie jest pan tym za kogo się podaje.-odparł lekarz

Wyciągnał z kieszeni trykorder medyczny i podszedł do Macieja. Zaczął badać jego DNA. Urządzenie, które trzymał w dłoni zaczęło wydawać różne odgłosy. Każdy z nich był oddzielony krótką przerwą. Po chwili, na ekranie wyświetlił się wynik.

-To na pewno człowiek. Jednak by potwierdzić tożsamość muszę zbadać DNA dokładniej. Przydałaby mi się próbka krwi… – zaczął

Jeden z ochroniarzy podał mu klingoński sztylet.

-Nie będzie bolało – zażartował – Pokaż dłoń. – poprosił

Porucznik nie ruszył się. Lekarz znów poprosił.

-Dlaczego po prostu nie użyjesz strzykawki? – spytał

-Widzisz strzykawkę można oszukać, mnie nie. Podaj dłoń bo skaleczę Cię w innym, mniej wygodnym miejscu. By nie bolało zbyt długo – otworzył apteczkę – mam środek przeciwbólowy i dermoregenerator.

Po namyśle, podał mu dłoń. Doktor lekko skaleczył go i zakrwawione ostrze podał jednemu z ochroniarzy.

-Możecie się przesłać na pokład. – powiedział do nich – Ja zaraz wrócę.

-Tak, sir. – potwierdzili

Doktor wyciągnął z apteczki dermoregenerator. Uruchomił go i szybko przy jego pomocy zszył ranę, po czym podał Janiszewskiemu hiposprej ze środkiem przeciwbólowym. Wziął apteczkę i odsunął się.

-Miłego dnia życzę! – pożegnał go, po czym dodał – Kraszewski do U.S.S. Vision. Jeden do transportu! – po chwili zdematerializował się

Porucznik Janiszewski z powrotem został sam, we wnętrzu promu. Nie mógł pojąć, dlaczego oni go badają. Przecież ich załogi jest mało. Powinni uznać, że każda para rąk się przyda. Przynajmniej tak mu się wydawało.

Juliet przebywała w swojej kwaterze. Siedziała wygodnie w fotelu i rozmyślała o nim. Od kiedy go poznała, wydawał się jej człowiekiem-zagadką. Pojawił się tak nagle, nikt nie wiedział zresztą skąd. Po części dziwi go nasza rzeczywistość, mówi o ludziach, którzy od dawna nie żyją. Sawyer lubiła tajemnice, dlatego wybrała karierę we Flocie. Z jej punktu widzenia był więc w miarę atrakcyjnym mężczyzną, którego pewno warto poznać. Niestety, w chwili obecnej nie pozostawało jej nic innego, jak fantazjować na temat jego osoby. Z drugiej strony… może to tylko niedoinformowany szpieg. Wrogi szpieg. Myśli nie pozwalały ją czytać, prawie całkowicie przejęły nad nią kontrolę. Zamknęła książkę i odłożyła ją na stół. Nie mogła doczekać się wyników analizy Kraszewskiego. Nie mogła się skupić na niczym innym. Czy to zauroczenie? Nie była pewna.

-Kraszewski do kapitan. Mamy wynik. Proszę zgłosić się do ambulatorium. – odezwał się głos doktora w interkomie

-Już idę. – odparła

Wreszcie doczekała się upragnionych wyników. Rozwiązania sprawy, która nie dawała jej spokoju od wczorajszej narady. Szybkim krokiem pokierowała się w kierunku turbowindy.

-Ambulatorium! – rozkazała i winda ruszyła w dół

Miała nadzieję, że jednak Maciej jest tym, za kogo się podaje. Gdy winda zatrzymała się, wybiegła w kierunku ambulatorium. Weszła do środka. Miejsce, w którym się znalazła dzieliło się na dwie części. Sala i laboratorium. W sali odbywały się operacje, leżeli pacjenci itp., natomiast w laboratorium, tworzone były leki, teorie i analizowane tkanki. Było to małe pomieszczenie z biurkiem i kilkoma urządzeniami. Na biurku stał terminal, obok biurka leżało ostrze, którym zraniony został porucznik Janiszewski. Postanowiła się tam udać.

-Serdecznie witam kapitan w moich skromnych progach. – przywitał ją doktor, siedzący za biurkiem i przeglądający jakieś dane

-Chciał się pan ze mną widzieć? – spytała Juliet

-Tak, mam dla pani wyniki analizy krwi. – odpowiedział i podał jej padd z danymi

Kapitan zaczęła czytać tekst, znajdujący się na ekranie urządzenia.

-Drobne, nieistotne różnice DNA, ale to na pewno Maciej Janiszewski – pomyślała

Poczuła ulgę i szczęście. Wreszcie ma szansę, by poznać, a może nawet się zaprzyjaźnić.

-Czy ma pan coś przeciwko wcieleniu go do załogi? – spytała, oddając padd

Kraszewski pomyślał chwilę nad swoją opinią, po czym odpowiedział.

-Ja nie mam nic przeciwko, jednakże powinniśmy dowiedzieć się o nim czegoś więcej.

-Postaram się dopilnować by tak się stało. – odparła bez emocji, spokojnie

Nie chciała ujawniać swoich uczuć. Wolała udawać, że nic nie czuje. Emocje można przecież wykorzystać przeciwko niej.

Mechanik Tomasz Student siedział w maszynowni i modyfikował sensory, by móc dokładnie zbadać przestrzeń. Nacisnął parę przycisków na konsoli, po czym rozkazał komputerowi.

-Komputer! Rozpocznij skan przestrzeni w poszukiwaniu śladów anomalii temporalnych.

Po paru minutach, komputer odparł.

-Zgodnie z danymi, anomalia temporalna spowodowała przejście pojazdu kosmicznego z alternatywnej linii czasowej.

Tomasz poczuł satysfakcję i spokój. Ma więc rozwiązanie, wie skąd przybył porucznik. I oczywiście – skończył w godzinę.

Tymczasem, na promie. Maciej pisał program, który przetransportował by go na U.S.S. Vision. Nie mógł długo czekać. Zasoby tlenu powoli się wyczerpywały, a główna bateria rozładowywała się. Myślał też nad miejscem, gdzie chciałby się zmaterializować. „Czy oni mnie nie okłamują? Czy Kate April naprawdę nie żyje?” – dręczyły go myśli. Gdy skończył, wstał i odszedł w kąt, po czym rozkazał.

-Komputer! Przetransportuj mnie do… kostnicy na pokładzie U.S.S. Vision!

Po chwili zdematerializował się i zmaterializował się w małym pomieszczeniu. Leżało tam kilka łóżek, przykrytych białą płachtą. Na jednym z nich, leżały zwłoki Kate April. Porucznik powoli podszedł tam i ostrożnie zdjął białą powłokę. Jego oczom ukazało się martwe, blade i zmrożone ciało kapitan, z raną wskazującą na strzał z federacyjnego fazera. Czyli jednak to co mówili, było prawdą. Przytulił się do niej i zaczął opłakiwać jej śmierć, wspominać dawne czasy. Gorące łzy z jego oczu powoli kapały na zmrożoną twarz. Dlaczego musiała zginąć? Męczyły go pytania retoryczne, bez odpowiedzi. Nagle do kostnicy weszło dwóch, uzbrojonych oficerów ochrony. Wycelowali w niego swą broń, ustawioną na ogłuszanie. Z początku nawet ich nie zauważył.

-Poddaj się! – krzyknęli do niego po kilku minutach

Maciej lekko zestresował się. Wytarł swą twarz, po czym spojrzał w ich kierunku.

-Mamy rozkaz zaprowadzić pana do kapitan Juliet Sawyer. – burknął jeden z nich

-Dobrze. – odparł spokojnie, zgodził się

Po kilku minutach, dotarł do biura kapitan. Juliet wskazała mu krzesło.

-Zgodnie z tym co zaobserwował nasz główny mechanik, pochodzi pan z alternatywnej linii czasowej. Nie wiemy kto ją stworzył, być może my w przyszłości. Powinniśmy pana odesłać, jednak ze względu na ilość naszej załogi i brak możliwości przesłania pana, dołączy pan do naszej załogi.

Maciej ucieszył się, poczuł ulgę. Niestety wciąż miał wątpliwości.

-Jakie stanowisko obejmę?- spytał

Po chwili zastanowienia, kapitan odparła.

-Zostanie pan moim pierwszym oficerem. Christopher jest mniej doświadczony, ja w pewnym sensie też. Chciałbym też byś wypełnił pewien kwestionariusz, dotyczący różnic między naszymi światami. – podała mu chip izolinearny, mały, zielony pasek ze srebrnymi ścieżkami. Z boku znajdował się znak Gwiezdnej Floty i napis „Kwestionariusz”.

-Dziękuję za zrozumienie. Kwestionariusz z pewnością wypełnię, może nawet dowiem się o Was więcej. – wziął chip – Miłego dnia życzę. – rzucił wychodząc

Wyszedł z biura i pokierował się w kierunku turbowindy, by przetransportować swoje rzeczy z promu na U.S.S. Vision.

Weekend

Witam.
Ostatnio mam niezmierną chęć napisania czegoś na blogu. Zauważam jednak, że nie mam o czym pisać. Dosłownie. Piszę ten nikomu nie potrzebny wpis, na żałosny zresztą temat. Nie wiem po co, po prostu piszę. Chciałbym poinformować Was, że zaczął się weekend. Jakie emocje mi on przyniesie? Pozytywne czy negatywne? Nie wiem. Wiem to, że jem właśnie śniadanie i zastanawiam się jak napisać długi wpis, nie mając żadnego pomysłu. Najwidoczniej nie napiszę długiego wpisu. Miłego weekendu życzę.

Przesiadka na Operę

Witam!

Ostatnio zmieniłem używaną wcześniej przeglądarkę na Operę. Niestety, Flock mnie dobijał swoją prędkością uruchamiania. Uznałem za logiczne, wybranie szybciej działającej przeglądarki. Ten wpis piszę głównie po to, by sprawdzić funkcję “Post-by-email” w WordPressie, ponieważ brakuje mi tutaj dobrego narzędzia do blogowania. Na koniec tej nic nie znaczącej notki, chciałbym zapowiedzieć jedenasty odcinek “Ostatniego Promu”, który pojawi się już wkrótce. Dalsze dziesięć odcinków będzie poświęcone przygodom załogi U.S.S. Vision rok później. Krótka zapowiedź:

Ostatni Prom<
Odcinek 11

Załoga U.S.S. Vision natrafia na prom, który prawdopodobnie jest idealną kopią prototypu z ich hangaru.
Okazuje się, że za sterami siedzi porucznik Maciej Janiszewski, który nie żyje już od ponad roku.
Czy jest tym za kogo się podaje i jak się tu pojawił? A jeśli nie – to kim jest?

Mam nadzieję, że zaciekawiłem Was. Jak nie, to i tak pewnie bardziej zaciekawi Was opowiadanie.

Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski

Fajny – jako przymiotnik nieokreślony

[!] Jest to następny wpis z serii “Moje własne przemyślenia”. Jeśli nie lubisz moich przemyśleń, omiń ten wpis! [!]

[1] Wstęp
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co tak na prawdę oznacza wyraz “fajny”? Albo dlaczego nie powinno się go używać w bardziej oficjalnych pracach? Postanowiłem zająć się tym problemem i rozszyfrować, czym tak na prawdę jest przymiotnik “fajny”.

[2] “Fajny” – jako przymiotnik
Z pewnością “fajny” jest przymiotnikiem. Tu z nikim nie mogę się spierać. Jednak… wyraz “przymiotnik” z pewnością nie określa tego słowa całkowicie. No cóż, do niczego to stwierdzenie nie prowadzi. Czas poszukać rozwiązania bardziej… odkrywczego?

[3] Przymiotniki nieokreślone
Nie wiem czy jest do tego jakieś oficjalne określenie. Uniwersalny przymiotnik, pasujący do wszystkiego. Czy więc “fajnie” pasuje do tej podgrupy przymiotników? A jeśli pasuje, to dlaczego?

[4] “Fajny” – jako przymiotnik nieokreślony
No cóż. Czas na podanie powodu, dla którego zaliczam go do tej podgrupy. “Fajny” oznacza coś pozytywnego. Nie wiadomo, co tak na prawdę jest w tym pozytywnego, ale pozytywne jest. Zwykle używamy go wśród kolegów, którym nie musimy objaśniać co nam się podobało.

[5] Dlaczego nie używać określenia “fajny” w oficjalnych dokumentach?
Sam zauważyłem to stosunkowo niedawno. Koledzy próbowali namówić mnie do czegoś. Gdy skończyły im się argumenty, użyli określenia “bo jest fajne”. I tu zauważyłem problem, który skłonił mnie do napisania tego wpisu. Różni ludzie, mają różne kryteria, według których oceniają, czy coś jest fajne, czy nie.

USS Vision – schemat

Witam!
Ostatnio zacząłem pisać dalsze odcinki opowiadania “Ostatni Prom”. Niestety niecała godzina po 21 nie wystarczy mi na napisanie odcinka. Jest to strasznie mało czasu. No cóż, mam dopiero trzy strony pierwszego odcinka.

Wczoraj miałem dużo wolnego czasu, jeśli chodzi o dostęp do komputera. Nie mając nic do roboty (Ostatni Prom piszę na papierze), postanowiłem zrobić jakiś schemat, grafikę przedstawiającą USS Vision.

Oto ta grafika:

I jak? Podoba się? Według mnie wyszło nieźle.

Blogged with the Flock Browser

XBMC – wszechstronne Media Center

Witaj!
Czy stoi u Ciebie wysłużony komputer? Nieużywany, lecz działający. Zamiast go sprzedawać, lepiej kup sobie kabel i podłącz go do telewizora.

Ostatnio właśnie taki kabel zakupiłem. Często oglądam seriale na komputerze. Zastanawiałem się nad jakimś prostym, szybkim oprogramowaniem typu Media Center. Mój komputer nie posiada Microsoftowego “Media Center”. Postanowiłem więc poszukać darmowych rozwiązań. Pierwsze co znalazłem, to bazujący na WMP program Media Portal. Niestety, nie mogłem go zainstalować z braku .Net Frameworka. Szukałem dalej i natrafiłem na całkiem przyjemny program. Jest nim XBMC (Xbox Media Center). Program dostępny jest w wersji dla Windows, Linux, Mac, AppleTV i Xbox. Pobrałem wersję Windows i zainstalowałem. Program działa świetnie. Jest prosty w obsłudze i odtwarza w miarę szybko. I jest to jedyny odtwarzacz, który w miarę dobrze odtwarza pliki .mov na moim komputerze. Chciałbym Wam go szczerze polecić. Bo warto. Używam go zaledwie tydzień, a już zacząłem go doceniać. A ciężko, by program mi zaimponował.

Na koniec, link do strony projektu:
http://xbmc.org/

I jest to następny dowód na to, że wolne oprogramowanie nie jest takie, jak mówią zwolennicy komercyjnego softu. Dowód na to, że za darmo można zrobić coś dobrego, coś co przebija komercyjne odpowiedniki.

Blogged with the Flock Browser

Temporal Distortions – wydane!

Witajcie!
Dzisiaj mamy powód do radości! Prace nad oficjalną, angielską wersją Temporal Distortions zostały ukończone. Właśnie pracuję nad polskim tłumaczeniem. Tymczasem, przydałoby się napisać trochę więcej o projekcie. Specjalnie dla Was – Historia powstania Temporal Distortions!

Zacząłem go około roku temu. Z początku miał być to port pewnej NES’owej gry (Star Trek The Next Generation) na komputery PC. Użyłem nazwy “Starfleet Academy” (nie sądziłem że takowa gra w ogóle powstała, myslałem że jestem oryginalny). Po paru tygodniach porzuciłem projekt.

19 stycznia, 2009
Projekt został odkopany i całkowicie odmieniony. Zamiast być klonem Pegazusowej gry, stał się czymś w rodzaju Bridge Commandera w wersji 2D. Dzień później został opublikowany pierwszy screen. Gra wciąż pod nazwą “Starfleet Academy”. Plany zostały pozytywnie ocenione przez fanów Treka z zagranicznej sceny klikowej.

22 stycznia, 2009
Zostało zaprezentowane nowe menu. Przyciski całkiem podobne do tych, w nowej wersji. Wtedy przyjmowałem jeszcze lekką old-schoolowość i pikselowatość gry. Tego samego dnia dalej kontynuowałem prace nad panelem załogi. Przyciski zostały zmienione.

27 stycznia, 2009
Menu gry zostało całkowicie odnowione. Bardziej przypominało LCARS’a, znanego z filmów. Został zaprezentowany “Dziennik kapitański”, zainspirowany animacjami z gry Star Trek Away Team.

30 stycznia, 2009
Projekt zaczął bardziej przypominać aktualną grę. Wprowadzone zostąło wiele zmian, na przykład osłony, możliwość sprawdzania statusu innych statków, możliwość uszkodzenia statku, wystrzeliwanie sond i wysyłanie promów. Nazwa gry została zmieniona na “Temporal Distortions” (na screenie widać literówkę).

3 lutego, 2009
Wprowadzona została specjalna broń dla statku USS Afterlife, zwana multiwektorowym trybem ataku. Tego dnia nie było żadnych nowych zrzutów ekranu, tylko ujęcie filmowe.

9 lutego, 2009
Została zaprezentowana druga wersja silnika Temporal Distortions. Na zrzucie ekranu widać było pewną zmianę. Czcionka tekstu w panelu informacyjnym została zmieniona na normalną, nie trekową. Poza tym, pierwszy raz pojawił się napęd kwantowo-strumieniowy!

16 lutego, 2009
Została zaprezentowana pierwsza misja Budapesta, na starym silniku. Nie przeszła ona do Temporal Distortions, gdzie kampania została wymieniona na nową, dziejącą się w Mirror Universe.

28 marca, 2009
Zaprezentowana pierwsza wersja demo gry. Całkowicie niegrywalna zresztą.

4 kwietnia, 2009
Niezwyczajna informacja. USS Incursion miał pojawić się w dwóch misjach Temporal Distortions (zrezygnowano z tego).

12 kwietnia, 2009
Spekulacje na temat nowego silnika, znanego pod nazwą Temporal Distortions 3. Transportery takie jak w Starfleet Command 3 i ikony systemów z ich statusem (takie jak teraz). Pierwszy screen z nowego silnika.

3 maja, 2009
Pierwsze informacje na temat nowej kampanii Budapesta. Trzy zdjęcia stacji “Mirror Station”.

17 lipca, 2009
Nieoficjalne zawarcie współpracy z serwisem Trek.pl.

15 września, 2009
Przepisany od podstaw i zoptymalizowany silnik Temporal Distortions, pod nazwą Alpha Distortion. Zaprezentowana wersja testowa ze starymi misjami Budapesta i nowymi Prometheusa.

16 września, 2009
Zaprezentowane nowy ekran autorów dla Temporal Distortions, przerobiona lista ofiar z Wolf 359 znaleziona na LCARSCom.net

19 września, 2009
Pierwszy filmik dotyczący gry, na portalu YouTube. Przedstawienie możliwości Defianta w walce z USS Dauntless. Do sprawdzenia tego zostala użyta wersja testowa, test silnika.

20 września, 2009
Od rana trwała praca nad grą. Około 20:37 gra została dokładnie sprawdzona i przetestowana, ostatni raz. Wynik – pozytywny, wszystko jest tak jak powinno! Gra została spakowana do pliku .zip razem z Readme. Zaczęło wrzucanie się pliku na serwer (i skończyło około 21). O 21:45 gra została opublikowana na wszystkich polskich stronach poświęconych tworzeniu gier. Jakiś czas później pojawiła się pierwsza opinia – pozytywna.

21 września, 2009 (dzisiaj)
Rozpoczęte zostały prace nad polską wersją językową.

Blogged with the Flock Browser

Ostatni prom – część 10

Witajcie!
Dzisiaj mam dla Was dziesiątą część opowiadania Ostatni prom. Miałem na niej zakończyć, ale pech chciał, że się spodobało i postanowiłem lekko zmodyfikować zakończenie.

10. Asymilacja

    Cała załoga zebrała się w ładowni. Zwykle było tam pusto, teraz jakby brakło miejsca. W prawym kącie stała konsola transportera, za nią kapitan Kate April. Obok była platforma transportera, na niej dwie obudowy po torpedach okryte obrusem ze znakiem Zjednoczonej Federacji Planet. W nich ciała porucznik Christine Shatner i porucznika Macieja Janiszewskiego. Za platformą stały ułożone z pustych skrzyń miejsca siedzące. Siedziała tam załoga statku.

-Witam wszystkich. Zebraliśmy się tu, by uczcić pamięć dwóch naszych oficerów. Porucznik Christine Shatner i Porucznika Macieja Janiszewskiego. Oboje zginęli w tym samym miejscu, na mostku USS Vision. Służyli Flocie do ostatnich chwil. Christine szczerze mówiąc nie miałam okazji poznać. Za to porucznik Janiszewski, mój najlepszy przyjaciel, zginął ratując moje życie. Jeśli ktoś chciałby przemówić, niech podejdzie.

Do platformy zaczęli podchodzić ludzie. Wychwalali zmarłych, opowiadali o swoich przeżyciach z nimi związanych. Niektórzy nawet rozpłakali się. Kate właśnie przesyłała trumny z platformy w próżnię, gdy oświetlenie zmieniło kolor na czerwony i przygasło. W interkomie odezwał się głos komputera.

-Czerwony alarm! Wszyscy oficerowie wzywani na stanowiska bojowe! Powtarzam. Status – czerwony! Wszyscy oficerowie wzywani na stanowiska bojowe!

Kapitan wyszła z pomieszczenia i pobiegła w kierunku turbowindy.

-Pokład pierwszy, mostek! – szybko krzyknęła do komputera

Winda ruszyła do góry. Kate była trochę wystraszona. Zastanawiała się, co mogło się stać. W każdym wypadku, jak by nie patrzył, jej obecność jest wymagana na mostku. Weszła do środka. Nie było tam jeszcze nikogo.

-Komputer, raport! – rozkazała

Po chwili odezwał się głos komputera.

-Wykryto statek. Sygnatura – Sześcian Borg. Statek ładuje bronie. USS Vision został złapany na wiązkę trakcyjną.

To co usłyszała, jeszcze bardziej ją zaniepokoiło. Przez drzwi na mostek wchodzili ludzie i zajmowali swoje stanowiska.

-Borg?! – zapytała retorycznie, ze denerwowaniem i ze strachem – Na ekran. – wydała polecenie

Po chwili na ekranie pojawił się wielki, czarny sześcian, miejscami oświetlony zielonym kolorem.

-Przychodząca transmisja ze statku Borg. – poinformowała sternik

Kate rozkazała, by odebrać transmisję. Na ekranie wyświetliło się jakieś wielkie pomieszczenie. Ciemne, miejscami wystawały kable. Widać było wiele pięter, prawdopodobnie było to całe wnętrze statku.

-Jesteśmy Borg. Opuśćcie osłony i poddajcie się. Wasze możliwości technologiczne nie są w stanie nas powstrzymać. Dodamy Wasze cechy biologiczne do naszych. Dodamy Waszą technologię do naszej. Staniecie się jednością z Borg. Życie takie jakie znaliście dotąd się skończyło. Zostaniecie zasymilowani. Opór jest daremny. – odezwał się głos, sztuczny. Brzmiał jak wypowiadany przez wielki tłum

Chwilę później rozłączyli się.

-Taktyczny, strzelaj bez rozkazu. Nie poddamy się. Reszta, sprawdzić czym moglibyśmy ich powstrzymać. Nie damy się zasymilować! – rozkazała

-Hm… tak właściwie czemu nie dać się zasymilować? Lepiej wałęsać się po nieznanej przestrzeni kosmosu bez żadnych perspektyw? – zauważyła oficer naukowa

Kapitan spojrzała się na nią z wielkim zdziwieniem. Przecież odpowiedź była całkowicie oczywista.

-Po to, by żyć. Jak ludzie, nie jak bezmyślne zombie, wykonujące tylko rozkazy swojego mistrza. – burknęła – Ile mamy czasu? – spytała

Oficer naukowa nacisnęła parę klawiszy na konsoli. Po chwili podała informację.

-Cztery godziny. Ich wiązka trakcyjna osłabia nasze osłony.

-Zdążymy ich zniszczyć?

-Nie. Nasza broń nie zrobiła by tego nawet przez rok. To niemożliwe! – odpowiedział, marudząc

-I pan przeciwko mnie? Spotkamy się za godzinę w sali odpraw. Macie podać mi wszystkie możliwe rozwiązania.

Weszła do swojego biura. Podeszła do replikatora żywności.

-Enchiladas, z mięsem. – powiedziała do komputera i po kilku sekundach wyciągnęła talerz z replikatora

Na talerzu były dwa naleśniki z mięsem oblane ostrym, pomidorowym sosem z różnymi warzywami. Danie meksykańskie. Usiadła przy biurku i zaczęła jeść. Rozmyślała. Czy mają jakieś szanse przeciwko Borg? Poddać się czy walczyć? Była pełna wątpliwości. Może Borg mają rację, ich technologia nie ma szans przeciwko nim. Musi znaleźć jakiś sposób. Inaczej zginą.

-Porucznik Maciej Janiszewski proszony do biura kapitana. – powiedziała do komputera

-Nie istnieje żaden porucznik Maciej Janiszewski na pokładzie USS Vision. – odpowiedział głos

Przypomniała sobie. Przecież Maciej zginął, próbując ją ratować. A teraz okazuje się, że jego wysiłek pójdzie na marne.

Gdy skończyła jeść, wróciła na mostek. Zostało pięć minut do odprawy. Weszła do pustej sali i zajęła swoje miejsce. W kącie przy oknie, po lewej stronie od drzwi stał stół z wieloma fotelami dla przedstawicieli maszynowni, oficera naukowego i taktycznego, doktora, oficera ochrony, sternika, kapitan i pierwszego oficera. Po lewej stronie od drzwi był wbudowany w ścianę ekran. Na wprost od drzwi stała szafka z replikatorem żywności. Wielu członków załogi popijało kawę lub herbatę podczas odprawy.

    Minęło parę minut. Sala wypełniła się ludźmi, wszyscy zajęli swoje stałe miejsca. Niektórzy mieli w ręce kubek z kawą.

-Tematem tej odprawy jest nasza aktualna sytuacja. Jesteśmy atakowani przez sześcian Borg. Oficerze taktyczny, pańskie zalecenia?

-Ja proponowałbym, by poddać się asymilacji. Nie widzę innego rozwiązania.-odpowiedział

Oficer naukowa powiedziała, że w pełni zgadza się z jego zdaniem.

-Ech, tchórze… – westchnęła – A pan, panie mechaniku. Ma pan jakieś rozwiązanie?

-Ja proponowałbym użycie prototypowego maskowania holograficznego, jednak zostało zniszczone, gdy USS Vision rozbił się. Za parę dni może byśmy je wreszcie naprawili, ale w cztery godziny nie skończymy. – odpowiedział

Potem kapitan poprosiła o opinię doktora.

-Moglibyśmy użyć odpowiedniej substancji, która niwelowałaby działanie nanosond Borga. Gdy uznaliby, że jesteśmy zasymilowani, ucieklibyśmy. – zaproponował

Reszta zgadzała się na asymilację, albo autodestrukcję. Niektórzy zgodzili się z doktorem. Gdy Kate usłyszała już zdania wszystkich, postanowiła wybrać.

-Zniszczymy USS Vision. To jest najlepsze rozwiązanie. Rozejść się! – powiedziała

W kilka minut sala opustoszała. Tylko Kate siedziała i rozmyślała. Czemu ludzie muszą umierać? Czemu kosmos jest tak wrogi? Najpierw Wilhelm, potem Maciej, teraz ja. Mogłaby poddać się asymilacji i przeżyć. Ale co to za życie? To tylko nędzna egzystencja. Wykonywanie rozkazów. Bez sensu, bez uczuć, bez nadziei, bez myślenia. Jak zombie. Nie życie, nie śmierć, lecz program. Wszystko z góry ustalone, zaprogramowane. Niezmienne.

    Tymczasem na mostku. Oficer taktyczny, naukowa i doktor rozmawiali ze sobą.

-Może gdyby na swoją stronę skierować pierwszego oficera? Wtedy wystarczałoby pozbyć się kapitan i resztę wykonać zgodnie z planem. – pomyślał taktyczny

-Nie sądzę, by pierwszy się zgodził. Ślepo podąża za rozkazami kapitan. – odpowiedziała naukowa

-Kto jest po pierwszym oficerze? – spytał doktor

-Ja, a co? – spytała

-Musielibyśmy zabić kapitan i pierwszego oficera. Wtedy Ty przejmujesz władzę i robimy wszystko według planu.- stwierdził – Tylko… kto ich zabije? – zauważył doktor

-Ja. – zaoferował taktyczny

Wymienili między sobą jeszcze parę informacji i rozeszli się. Kate nawet nie podejrzewała, że ktoś chciałby wykonać zamach na jej życie.

    Mijał czas, kapitan rozmyślała o statku, życiu, przeszłości i możliwej przyszłości. Nagle odezwał się głos oficer naukowej.

-Skończyliśmy. Możemy wystrzelić zamaskowaną kapsułę, zawierającą zrzut pamięci z komputera USS Vision w kierunku przestrzeni Federacji.

Ostatni raz przyjrzała się sali i weszła na mostek.

-Wykonać i przygotować się do autodestrukcji. – rozkazała

Teraz nadszedł czas na jej ostatni rozkaz. Rozkaz autodestrukcji.

-Komputer. Procedura autodestrukcji, dziesięć sekund. Autoryzacja, Kate – Alfa – C- nie… – zaczęła, gdy trafił ją strzał z fazera oficera taktycznego

Upadła na ziemię, martwa.

-Co tu się dzieje do cho…- zaczął pierwszy oficer, spojrzał się w kierunku stacji taktycznej

Nagle również upadł na ziemię, trafiony promieniem fazera. Naukowa nacisnęła komunikator.

-Doktorze, jesteśmy gotowi.– powiedziała

-Zrozumiano.

Doktor nacisnął parę klawiszy na konsoli. Po chwili wszystkie pomieszczenia wypełniły się gazem, zawierającym coś w rodzaju inhibitora nanosond.

-Komputer! Opuść osłony! – rozkazała

Na pokładzie zaczęły pojawiać się drony Borg. Blade organizmy, z czerwonymi lampkami przy oczach, z implantami elektronicznymi na twarzy. Zaczęły asymilować załogę, wpuszczać nanity przez rurki asymilacyjne wystające z rąk. Jednak, nie miało to żadnego wpływu na ludzi, dzięki gazowi. Gdy Borg uznali, że cały statek został zasymilowany, opuścili pojazd i odlecieli. Po godzinie załoga ocknęła się.

-Sternik! Zabierz nas stąd! – rozkazała oficer naukowa

USS Vision uruchomił silniki warp. Odlecieli. Ciąg dalszy prawdopodobnie kiedyś nastąpi.



Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski

Ostatni prom – cz.9

Witajcie!
Mam dla Was dziewiątą część Ostatniego promu.

  Szpieg – część 3

——-USS Vision został przejęty przez załogę USS Kurosava. W fotelu kapitańskim siedział Tamar.
-Pani Winter – zwrócił się do kobiety siedzącej za sterem – czy cała załoga USS Vision opuściła już pokład?
-Wszystkie pokłady raportują brak oryginalnej załogi USS Vision, kapitanie. – odpowiedziała
-Panie Gates, raport o uszkodzeniach. – zwrócił się do mężczyzny siedzącego przy konsoli mechanika
-Sam pan wie, co pan zepsuł. Turbowindy i replikatory odłączone. Silniki unieruchomione.
——-Tymczasem w windzie. Kapitan i porucznik ocknęłi się. Oboje podnieśli się z podłogi.
-Trochę poobijani, ale żyjemy, hę? – spytał Maciej
-Jak za dawnych czasów.
-Czy to co przeżyliśmy na promie było dawno?
-Mogłoby się tak wydawać.
Maciej w kilka sekund spoważniał.
-Dobra. Dokończymy to po służbie. Teraz fakty. Jesteśmy zamknięci w uszkodzonej turbowindzie. Statek został przejęty przez porucznika Thomasa Nimoya, nasza załoga najprawdopodobniej w ostatniej chwili uciekła.
-Chwila! – przerwała mu – Sugerujesz, że ktoś przejął USS Vision?
-Przywiązanie załogi do kapitan. Już dawno by nas zabrali z tej windy.
-A dlaczego uważasz, że właśnie zrobił to Thomas?
-Porucznik Thomas Nimoy jest kardazjańskim szpiegiem, którego poszukiwaliśmy, to Gul Tamar.
Kapitan wyraźnie się zdziwiła.
-On? Tamar?!
-Zabił Shivoka i Mary, potem zarządał natychmiastowego transportu. W windzie powiedział mi, że planuje przejęcie USS Vision.
-Ale…
-Później wytłumaczę, podaj fazer. Uciekamy stąd.
Przytaknęła i podała porucznikowi broń. Wyciągnął z kieszeni trykorder. Zaczął badać otoczenie. Po krótkim Skanie doszedł do wniosku, że może przy użyciu fazera zrobić przejście do kwatery chorąży Tiny Cortez. Ustawił na maksymalny poziom i zaczął strzelać w ścianę . Po chwili wytworzył dziurę, przejście. Razem z kapitan wszedł do środka. Znajdowali się w łazience. Nie spotkał nikogo. W jej kwaterze znalazł prototypowe urządzenie, zwane brygiem teleportacyjnym. Czytał kiedyś o nim. Przy użyciu specjalnego pilota mógł namierzyć osobę i zamknąć każdego w buforze transportera urządzenia. Przestawił fazer na ogłuszanie i wyszedł na korytarz. Ogłuszył każdego na pokładzie, a kapitan przeteleportowała ich do brygu.
-Heh, nieźle nam idzie, razem. – zwróciła mu uwagę
-W pełni się z tym zgadzam – odpowiedział porucznik
Gdy oczyścili pokład, wszedł do tunelu Jeffreisa. Był to mały tunel, służący do poruszania się po pokładzie w razie awarii turbowind. Razem z kapitan przeczołgali się do drabiny serwisowej. Oboje zaczęli wspinać się na pierwszy pokład.
——-Po paru minutach znaleźli się na pokładzie pierwszym. Ustawili fazery na zabijanie i weszli na mostek.
-Ej! Miało nikogo nie być! – krzyknął Thomas z oburzeniem i wycelował w kapitan
-Niespodzianka! – zażartował Maciej
-Wszyscy dobrze wiemy, kim pan jest, Gulu Tamarze. – powiedziała i wycelowała w niego
Załoga spojrzała na kardazjanina ze zdziwieniem. Zawsze myśleli, że jest jednym z nich.
-To czyste oszczerstwa! Nie wyglądam jak kardazjanin.
-Jesteśmy pod wrażeniem pana operacji plastycznej, ale to niewiele zmienia. Obsydianowa kasta się postarała. Jeśli ktoś nie wierzy, niech go sam zbada.
Jakaś kobieta podeszła do niego i zaczęła skanować tryk orderem. Nagle Tamar wycelował w nią. Wiązka trafiła ją w mierś. Jej ciało uderzyło o podłogę. Załoga spojrzała na to z oburzeniem.
-Zdrajca! Zdrajca! – słychać było okrzyki
-Zabiję Was wszystkich jeśli będę musiał, ale dostarczę ten statek Unii Kardazjańskiej!
Wszyscy odwrócili się od stanowisk, celowali w Tamara.
-Nie sądzę. Cała załoga jest po mojej stronie. – powiedziała z uśmiechem
-Przestańcie albo zabiję… Kapitan Kate April! – powiedział i wycelował w nią
Minęło kilka sekund. Nikt się nie ruszył. Szpieg przygotował się do strzału. W ostatniej chwili porucznik Janiszewski zasłonił kapitan swoim ciałem. Zginął na miejscu, po strzale z fazera.
-Chciałam rozwiązać to pokojowo. No cóż…
Pomarańczowy promień wystrzelił z broni kapitan i trafił Tamara. To był śmiertelny strzał. Kardazjan bezwładnie zsunął się z fotela kapitańskiego.
-To koniec! Sprowadzić moją załogę na pokład. Wycofuję zarzuty dotyczące załogi USS Kurosawa – powiedziała i pochyliła się nad ciałem porucznika
-Dlaczego? Dlaczego Ty musiałeś zginąć? – mówiła ze smutkiem

Ciąg dalszy kiedyś nastąpi…


Pozdrawiam
Maciej Janiszewski

Blogged with the Flock Browser

Zaburzenie funkcji

Witajcie!
Niestety zachorowałem. Niby z początku nic, a potem wielka gorączka. Mimo to, wysyłam Wam następną część Ostatniego promu. Nie wiem czy to przeczytacie, czy nie. Ale jeśli jesteście ciekaw ciągu dalszego, weźcie sobie herbatkę i zabierzcie się do czytania.

Szpieg, część 2.

——-Szpieg schował broń do kieszeni, potem rozkazał operatorowi transportera przesłać wszystkich żywych z wraku USS Kurosawa i poszedł na mostek razem z Porucznikiem Maciejem Janiszewskim. Porucznik postanowił porozmawiać z nim w windzie.
-Uszkodziłeś USS Kurosawa, a potem przesłałeś się tam jako porucznik? – spytał
-Tak. A czemu nie? Teraz przejmę USS Vision. – powiedział ze złowrogim uśmiechem
Po chwili dodał.
-I Ty mi w tym pomożesz. Inaczej Cię zabiję.
Drzwi turbowindy otworzyły się i weszli na mostek.
-O! Porucznik Thomas Nimoy. Widzę, że poznałeś już Porucznika Janiszewskiego. – przywitała go kapitan Kate April
-Tak. Równy z niego gość.
Maciej zajął stanowisko, Thomas został odeskortowany do swojej kwatery.
——-Minęło 30 minut.
-Sala transportera do mostka! – odezwał się głos w interkomie
-Tu mostek.
-Kapitanie, niech przyjdzie pani do Sali transportera. Mamy problem.
-Idę.
Spojrzała na Macieja. Ten od razu zrozumiał, że ma iść z nią. Razem weszli do turbowindy.
-Thomas miło o Tobie mówił. A co Ty myślisz o nim?
-Eee… to też równy gość.
-Czuję, że coś ukrywasz. Śmiało, powiedz mi o co chodzi.
-To… sprawa osobista.
Drzwi otworzyły się.
-Pani kapitan! Mam problem z przesłaniem reszty zwiadu. Komputer nie znajduje innych oznak życia.
Kate rozkazała porucznikowi się tym zająć i kontynuowała rozmowę z operatorem transportera. Maciej przypomniał sobie słowa Tamara. Jeśli nie będzie współpracować, zostanie zamordowany. Szybko i niezauważenie przesłał ciała w próżnię. Potem poinformował Kate o swoim odkryciu.
-Znalazłem ich… w próżni. Ściągać? – spytał, z początku z udawanym zachwytem
Kapitan przytaknęła.
Mam namiar… ściągam… Osz format! Straciłem namiar! USS Kurosawa zniszczył ciała z pomocą fazerów! – udawał, nawet nieźle mu to wychodziło
-Co do cho… znaczy… co?! Przecież USS Kurosawa dryfuje!
-Większość systemów naprawiłem. – zmyślał
-Ach… To Twoja sprawka.. zwalniam Cię ze służby!- krzyknęła
Po chwili ochrona odeskortowała go do kwatery.
——-Minęło kilka godzin, Maciej szukał czegoś do roboty, gdy odezwał się głos w interkomie.
-Porucznik Maciej Janiszewski proszony jest do kwatery Kapitan April.
-Idę!- odburknął do komputera i wyszedł na korytarz. Doszedł na koniec korytarza, wsiadł do windy.
-Kwatera kapitan April! – burknął i winda ruszyła w górę
Wysiadł i pokierował się w kierunku drzwi jej kwatery. Wszedł i przywitał ją następnym burknięciem.
-Czego?! – potem dodał – Kapitanie.
Po chwili do pokoju weszła ona, w samym szlafroku.
-Myślałam, że może jakbyśmy my…- zaczęła niepewnie
-Nas już nie ma. – powiedział akcentując „nas”
-Chwila… nie rozumiem. Od kiedy dowodzę tym okrętem, starasz się mnie ignorować. A teraz tak łatwo mówisz „Nas już nie ma”?! – krzyknęła, zdenerwowała się
-Kapitan nie wypada bratać się z niższymi oficerami.
-Dlatego ukrywasz to uczucie, tak?! Bo jakiś głos mówi Ci, co wypada, a co nie?! A może mnie to nie obchodzi?! A może ja chcę się „bratać z niższymi oficerami”?! O mnie nie pomyślałeś, egoisto!
-Robiłem to dla Twojego dobra…
-A teraz, dla mojego dobra, masz być tym Maciejem, jakiego znałam zanim zaczęłam dowodzić tym statkiem. Takim, który mnie kochał. To rozkaz!
Nagle odezwał się głos pierwszego oficera w interkomie.
-Czerwony alarm! Wszyscy na stanowiska bojowe! Intruz!
Porucznik się przeraził.
-Nie mogę! Wyjątkowo już nabroiłem.
-Ale, że… – zaczęła ale przerwał jej komputer, proszący o to by zjawiła się na mostku – …musimy iść!
——-Minęło 10 minut, oboje byli w turbowindzie. Nagle zaczęli spadać.
-Cholera! Spadamy! – krzyknął zbulwersowany
-Manualne sterowanie nie odpowiada! Jakby ktoś odciął zasilanie do turbowind.
-No to zostaniemy tu razem…
-Brzmi romantycznie.
-Nie chciałem być romantyczny, ale z chęcią mogę się taki stać. – powiedział i przytulił ją, a potem zaczął całować
Po około dwóch minutach winda uderzyła w podłoże. Oboje nagle polecieli do góry, a potem spadli.
-Opuścić pokład! Opuścić pokład! – odezwał się głos w interkomie, gdy oboje leżeli, nieprzytomni

Ciąg dalszy nastąpi… kiedyś.

Pozdrawiam,
Maciej Janiszewski

Blogged with the Flock Browser

Starsze wpisy »